sprzęt

 
  • Nie jesteśmy „śrubkologami”!
    Nasza dewiza brzmi: „Mniej sprzętu, więcej talentu!”

    Naszym celem jest tworzenie wyjątkowych fotografii przy użyciu sprzętu, który już posiadasz. Nigdy wcześniej aparaty fotograficzne nie były tak doskonałe, przystępne cenowo i dostępne dla każdego.

    Jeśli nie masz jeszcze własnego sprzętu, podczas nauki i zdobywania doświadczenia sam zdecydujesz, co i w jakim budżecie będzie najlepsze, by spełnić Twoje fotograficzne oczekiwania.

    Uczestnicy naszych warsztatów, rozwijając swój warsztat twórczy i poznając nowe narzędzia czy akcesoria, często decydują się na zmianę systemu i sprzedaż dotychczasowego sprzętu. To znakomita okazja, by nabyć sprawdzony sprzęt w gwarantowanej jakości i atrakcyjnej cenie.

  •  
  • UWAGA: część sprztęu jest wystawiona na sprzedaż,  zadzwoń zapytaj o cenę i dostępność tel. 603 245 196.
  • Kupujesz od doświadczonych fotografów, którzy doskonale wiedzą, jak obchodzić się ze sprzętem. Nie nadużywają aparatu dla zabawy ani nie wykonują tysięcy „testowych” ujęć. Oferowany sprzęt jest w pełni sprawny, trwały i odporny na uszkodzenia, a jego wrażliwe podzespoły są odpowiednio uszczelnione i przystosowane do pracy w wymagających warunkach.

    Segment profesjonalnego sprzętu fotograficznego z natury jest konserwatywny – wszelkie nowinki technologiczne pojawiają się najpierw w modelach amatorskich. Nawet w zaawansowanych aparatach starszej generacji znajdziemy przede wszystkim sprawdzone, praktyczne rozwiązania.

    Raz dobrze dobrany sprzęt będzie służył przez lata bez poczucia ograniczeń. Dysponując odpowiednią wiedzą, możemy świadomie i twórczo wpływać na swoje fotografie – zarówno pod względem treści, formy, jak i kunsztu wykonania.

    Okazje do zrobienia wyjątkowych zdjęć nie zdarzają się codziennie, dlatego warto mieć przy sobie niezawodne narzędzia i doświadczenie, które pozwolą w pełni wykorzystać ten jedyny, niepowtarzalny „decydujący moment”.

  • Sprzęt, który znajdziesz lub był obecny w naszej pracowni:

Matryce przekroczyły kolejną barierę, osiągając rozdzielczość 50 Mpix. W naszej pracowni również nastąpił postęp – matryce aparatów zyskały dodatkowe 10 Mpix. Różnice w ilości rejestrowanych szczegółów są niewielkie, lecz zauważalne.

Praca na wysokich czułościach? Tu widać wyraźny postęp. Moda na eliminację ruchomych luster stała się faktem. Szkoda jednak, że w topowym modelu zrezygnowano również z gniazda wężyka spustowego. Brak bezprzewodowego pilota do wyzwalania migawki w ofercie to kolejne niedopatrzenie. Możliwość podłączenia wyzwalacza przez kabelek do bocznego gniazda lub mocowanego w sankach lampy błyskowej nie należy do najwygodniejszych rozwiązań.

Na szczęście dodatkowe gniazdo na przedniej ściance powróci w nowszych modelach – Nikon Z8 i Z9. To typowy przykład strategii producentów: usuwają przydatną funkcję, by w kolejnych generacjach wprowadzić ją ponownie jako „usprawnienie”, oczywiście za dodatkową opłatą.

Pomimo zalet nowych konstrukcji, nie warto co sezon inwestować w kolejny aparat, ulegając presji zawodowych „zachwalaczy”.

Wciąż z sentymentem podziwiam fotografie wykonane moją pierwszą „cyfrówką” – bardzo „pro” Olympusem Camedia E-10. Magnezowy korpus i niewymienny obiektyw zapowiadały sprzęt stworzony na lata. Niestety, niedopracowany mechanizm przysłony, którego listki zacinały się mimo dwukrotnej naprawy, ostatecznie zakończył żywot tego aparatu.

Dziś Camedię E-10 można kupić za 300–400 zł, ale nie polecam takiego zakupu. W swoim czasie jednak cyfrowy zapis obrazu dostępny dla każdego był ogromnym przełomem – szczególnie w erze celuloidowego Ilforda Delty, Kodaka T-Maxa, kolorowego Golda czy Fuji Super-G.

Techniczne nowinki, takie jak elektroniczny wizjer umożliwiający podgląd zdjęcia jeszcze przed naciśnięciem spustu migawki, były wówczas ciekawostką – zabawką dla początkujących. Prawdziwe doświadczenie warsztatowe, wyniesione z pracy na materiale światłoczułym, nie wybaczało błędów i uczyło pokory wobec światła.

Obecnie po raz kolejny jedyną wiedzą potrzebną do obsługi aparatu wydaje się znajomość odpowiedzi na pytanie: „gdzie jest spust migawki?”. Ten etap w historii fotografii pojawiał się już wielokrotnie – zawsze jednak tylko na krótko i nigdy w sferze profesjonalnej.

Fotografia przeszła długą drogę: od mokrej płyty kolodionowej po kryształki typu T, od wielkich drewnianych skrzyń mieszczących szklane negatywy po kieszonkową Leicę. Wiele nowatorskich rozwiązań nie przetrwało próby czasu. A przecież większość tych rewolucji wydarzyła się niemal sto lat temu.

Postęp techniczny w coraz mniejszym stopniu przekłada się na jakość fotografii, a jednocześnie maleją oczekiwania odbiorców. Zdjęcia oglądane na ekranach komputerów czy smartfonów wykorzystują jedynie ułamek informacji zapisanych przez aparat.

Przeglądając katalogi światowych konkursów i wystaw – zarówno tych sprzed lat, jak i współczesnych – można odnieść wrażenie, że fotografia staje się coraz mniej kreatywna, a jej język coraz bardziej ujednolicony.

Najnowocześniejsze elektroniczne cacko w rękach dyletanta nie stworzy dzieła, podczas gdy prosty aparat w dłoniach mistrza potrafi uchwycić wszystko jednym, decydującym ujęciem.

an Bułhak już ponad sto lat temu poprzedzał każde zdjęcie wnikliwą obserwacją. Z pomocą asystenta rozkładał sprzęt o odpowiedniej porze dnia, po czym – zasiadając w leżaku – cierpliwie czekał na właściwe światło. Jego fotografie podziwiamy do dziś.

A Twoje zdjęcia – czy będą równie wyjątkowe i warte uwagi przez następne stulecie?

Dla muzyka czy pisarza narzędzie tworzenia nie ma większego znaczenia. Dla fotografa, podobnie jak dla malarza, liczy się efekt końcowy – ten, który znajdzie się w ramie i na ścianie. A przecież każda ściana, zarówno domowa, jak i galeryjna, ma swoją ograniczoną przestrzeń.

Warto więc czasem dłużej się zastanowić, zanim naciśniemy spust migawki. Spójrzmy na swój sprzęt z życzliwością – używajmy go tak długo, jak działa, i nie dajmy się porwać w niekończący się wyścig inżynierów oraz programistów naszego życia.

  6031260

 

 

 

 

 

 


Grip do serii Nikon „Z” pełni funkcję pojemnika na dodatkowy akumulator. Aby go zamontować, należy najpierw wyjąć baterię z korpusu aparatu i umieścić ją w uchwycie gripa. Następnie delikatnie odczepić klapkę gniazda baterii – można ją schować w specjalnym wyżłobieniu na obudowie gripa – i wsunąć uchwyt w miejsce wyjętego akumulatora.

Na korpusie gripa znajduje się przyciskiem aktywowany wyświetlacz, który pokazuje aktualny stan naładowania obu akumulatorów. Obok umieszczono gniazdo umożliwiające podłączenie kabla komunikacyjnego z komputerem.

Jeśli jeden z akumulatorów zostanie rozładowany, aparat automatycznie przełączy się na drugi, nie przerywając nawet nagrywania filmu. Co więcej, dzięki osobnym klapkom dostępu każdy akumulator można wymienić w trakcie pracy — to wyjątkowo praktyczna i cenna innowacja.

Montaż gripa do korpusu aparatu jest prosty – wystarczy dokręcić jedno pokrętło. Podstawowym mankamentem tego uchwytu pionowego jest jednak brak zdublowanego spustu migawki oraz podstawowych przycisków sterujących.

Nowszy model gripa, przeznaczony wyłącznie do Nikona Z II, został już w te funkcje wyposażony. W moim przypadku, aby z niego skorzystać, musiałbym wymienić korpus na nowszą generację – wzbogaconą jedynie o drobne usprawnienia i poprawki względem wersji premierowej.

   2006594


  Konwerter  FTZ 30174146


NIKON D 800 (body) pełna klatka 24×36 FX, używany wystawiony na sprzedaż.

Duża rozdzielczość matrycy – 36 Mpix – sprawia, że pliki są nieco cięższe, jednak nieustanne dążenie do zwiększania liczby pikseli stało się trwałym trendem, który już dawno przekroczył realne potrzeby większości fotografów. Jakość obrazu w prezentowanym modelu pozostaje na bardzo wysokim poziomie.

Warto zwrócić uwagę na usztywnioną i znacznie większą niż standardowa muszlę oczną, która ułatwia skupienie się na obrazie. Szkoda jedynie, że inżynierowie nie przewidzieli możliwości przełączania wizjera między trybem optycznym a elektronicznym.

Ergonomia korpusu jest wzorowa i znacznie wygodniejsza niż w zminiaturyzowanych następcach. Obecnie model D800 w mojej pracy reporterskiej funkcjonuje w duecie z Nikonem Z7.

Dla entuzjastów nowinek istotne będzie, że do systemu „Z” można podłączyć większość starszych obiektywów za pomocą adaptera FTZ – nawet tych mających ponad 30 lat. Warto jednak pamiętać, że obiektywy dedykowane do systemu bezlusterkowego „Z” nie są kompatybilne z lustrzankami, więc powrotu już nie ma.

W dobie szybkiego postępu technologicznego warto zachować starszy aparat jako zapasowy przy zakupie nowego – z pewnością jeszcze nieraz okaże się przydatny.


NIKON D 700 (body) pełna klatka 24×36 FX, sprzedany , jednak warto napisać o jego ciągle aktualnych zaletach. 

Określenie „wół roboczy” doskonale oddaje charakter tego modelu. Jego największym atutem jest solidna konstrukcja, która nie wymaga delikatnego traktowania — zawsze gotowy do pracy, niezależnie od warunków.

Ponadczasowo zaprojektowany, ergonomiczny korpus oraz funkcjonalnie rozmieszczone przyciski ustanowiły nowe standardy w swojej klasie. Z biegiem lat może pojawić się problem z gumowymi okleinami, jednak ich wymiana kosztuje około 150 zł i przywraca sprzętowi wygląd niemal jak nowy.

Współczesny trend „odchudzania” aparatów pod względem wagi i rozmiarów nie spotkał się z entuzjazmem profesjonalistów. Oferowane systemy uchwytów, nakładek i gripów to kosztowne dodatki, które nie zawsze spełniają swoje zadanie. Co ciekawe, najbardziej zaawansowane modele — po okresie minimalizmu — powróciły do właściwych proporcji i masy, zapewniając pewniejszy chwyt i większy komfort pracy.


NIKON D 300 (body) format klatki DX, sprzedany w dobre ręce i nadal z satysfakcją używany.

Ergonomia i trwałość tego aparatu, mimo zastosowania matrycy w formacie DX, sprawiają, że to sprzęt na lata – nie tylko „na początek”, jak twierdzą niektórzy.
Swojego poprzednika, model D200, sprzedałem bez żalu. Natomiast D300, wyposażony w łatwo demontowalny grip kompatybilny również z D700, tworzy w pełni profesjonalny zestaw. Przez kilka lat był to moje ulubione narzędzie pracy i do dziś doskonale służy jednemu z uczestników naszych warsztatów.

Jedynym mankamentem są gumowe zaślepki gniazda synchronizacji i wężyka spustowego, które z czasem tracą elastyczność. Nikon od lat zmaga się z problemem gumowych oklein korpusu, które z upływem czasu potrafią „puchnąć” i odklejać się. Mimo to porowata guma zapewnia znacznie przyjemniejszy i pewniejszy chwyt niż plastik stosowany przez wielu konkurentów.


NIKON – grip (uchwyt pionowy) oryginalny Nikon do Nikona D 300, używany, sprzedanyrazem z Nikonem D 300.

Znakomity moduł wyposażony w zdublowany zestaw podstawowych przycisków i pokręteł sterujących. W sytuacji awaryjnej, zamiast dwóch dedykowanych akumulatorów, można użyć popularnych baterii typu AA, które stanowią wygodne i łatwo dostępne źródło zasilania.

Grip można odpiąć w kilka chwil, bez potrzeby użycia dodatkowych narzędzi — wystarczy zdjąć gumową osłonę styków (dla której producent przewidział specjalne miejsce w module), a następnie przykręcić wygodną w uchwycie śrubę. Po krótkiej czynności zestaw jest gotowy do pracy.

Prezentowany tu grip to oryginalny produkt Nikona, choć dostępne na rynku alternatywy innych producentów również oferują wysoką jakość w znacznie niższej cenie. Różnica w wykonaniu i ergonomii na korzyść oryginału jest jednak wyraźnie odczuwalna.

Wyposażony w spust migawki, dwa programowalne pokrętła sterowania oraz precyzyjny dżojstik, grip jest praktycznym i cenionym dodatkiem. Choć profesjonalne korpusy zazwyczaj posiadają zintegrowany uchwyt pionowy, ten moduł stanowi funkcjonalną alternatywę, a przy tym pozwala na „odchudzenie” zestawu i zmniejszenie jego gabarytów, gdy nie jest potrzebny.

To praktyczne rozwiązanie, cieszące się dużą popularnością wśród profesjonalistów, często decyduje o wyborze konkretnego korpusu. Niestety, w powszechnym trendzie miniaturyzacji, konstruktorzy modeli Nikon Z6 i Z7 zapomnieli o stykach umożliwiających komunikację gripa z korpusem. W nowej linii aparatów Nikon Z pojawił się tym samym błąd konstrukcyjny, który sprawił, że po podłączeniu adaptera FTZ z dodatkowym gniazdem statywowym — umieszczonym w innej płaszczyźnie niż w korpusie — korzystanie z gripa stało się niepraktyczne.

Problem ten został jednak szybko rozwiązany: Nikon wprowadził konwerter FTZ-II, pozbawiony wspomnianej wady. W nowszych modelach Z6II i Z7II producent powrócił do sprawdzonych rozwiązań, przywracając komplet styków i oferując nowy, w pełni funkcjonalny grip — oczywiście za dodatkową opłatą. W modelu Z9 uchwyt pionowy ponownie został zaprojektowany jako integralna część korpusu, co należy uznać za doskonały powrót do praktycznych i sprawdzonych rozwiązań.

Wniosek: nowość nie zawsze oznacza postęp — często bywa po prostu droższa. To kolejny argument, by zachować ostrożność przy zakupie premierowych modeli. Warto poczekać na opinie użytkowników i poprawki wprowadzone na podstawie rzeczywistych doświadczeń fotografów.


NIKON F-4 (body) na filmy zwojowe 24×36, używany. wystawiony na sprzedaż.

Prawdziwy pancernik w świecie fotografii — fotograficzny odpowiednik kałasznikowa.
Prosty w obsłudze, wyposażony w złocone styki elektryczne, czytelny układ parametrów oraz duże, wygodne pokrętła, które można obsługiwać nawet w grubych rękawicach. Pozbawiony zbędnych funkcji, oferuje to, co najważniejsze: pewny i szybki autofokus oraz niezawodność w każdych warunkach.

To sprzęt stworzony dla zawodowców, nie dla miłośników plastiku. Charakteryzuje się solidną wagą i charakterystycznym dźwiękiem migawki, który z dumą „odstrzeli” każdą chwilę.

Moim zdaniem to szczytowe osiągnięcie Nikona w segmencie profesjonalnym — aparat równie legendarny jak tytanowe modele FM2 czy F3. Później nastała już era tworzyw sztucznych i gumy.


Praktica L2 na filmy zwojowe 24×36 nowy, stan idealny, kolekcjonerski z futerałem i instrukcją. wystawiony na sprzedaż.

Aparat, który w latach 80. był marzeniem wielu rodzimych profesjonalistów, pochodził z byłej NRD.
W porównaniu z aparatami ZENIT produkcji byłego ZSRR wyróżniał się precyzją wykonania, funkcjonalnością i elegancją.

Pamiętam moją przesiadkę z Zenita 12XP na Prakticę MTL 5B – to była prawdziwa rewolucja, porównywalna do zamiany Zaporożca na Volkswagena. Aparat działał bez zarzutu, a szczególnie godne uwagi było oryginalne i niezwykle wygodne umieszczenie spustu migawki oraz osobna dźwignia aktywująca pomiar światła.

Jego ponadczasowa konstrukcja do dziś budzi uznanie, zwłaszcza gdy zestawi się ją z współczesnymi stylizacjami typu retro. To sprzęt, który wciąż potrafi zachwycić coraz mniej liczne grono miłośników celuloidowej fotografii.


Elastyczne ramię firmy Manfrotto to wyjątkowo funkcjonalny gadżet, który można wykorzystać do zamocowania blendy, lusterka lub źródła światła. Zunifikowana końcówka pozwala na łatwe mocowanie zarówno akcesoriów, jak i samego ramienia do różnych statywów oraz uchwytów.

Ramię dostępne jest w dwóch wersjach, różniących się maksymalnym udźwigiem. Na zdjęciu przedstawiono wariant o największej nośności, umożliwiający stabilne zamocowanie dodatkowego sprzętu o wadze do 1,5 kg. To wystarczająco dużo dla panelu LED, choć zbyt mało dla pełnowymiarowego flesza studyjnego.

Początkowo ramię wykorzystywano do montażu źródła światła w terenowej fotografii przyrodniczej, obecnie jednak doskonale sprawdza się również w pracy studyjnej. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się zbędne, po jego zakupie trudno wyobrazić sobie pracę bez niego.


Produkty włoskiej firmy Manfrotto są niezwykle przydatne w specjalistycznej pracy studyjnej. Ramię poprzecznemożna wykorzystać na wiele sposobów – na przykład do przekształcenia każdego statywu w „żurawia” lub do równoległego zamocowania dwóch aparatów.

Ostatnio używałam tego ramienia jako przedłużki podczas fotografowania sarkofagów królewskich w katedrze na Wawelu. Dzięki solidnej konstrukcji i pewnym zaciskom, ramię zapewnia pełne bezpieczeństwo zamoczonego sprzętu.

Podobnie jak w przypadku wcześniej wspomnianego elastycznego ramienia, na pierwszy rzut oka może wydawać się zwykłym kawałkiem rurki. Jednak kiedy już je posiadasz, odkrywasz mnóstwo zastosowań i zaczynasz się zastanawiać, jak wcześniej mogłeś się bez niego obyć.


Przegub statywu oświetleniowego jest niezbędny do swobodnej manipulacji położeniem źródła światła, zwłaszcza gdy trzeba umieścić je nad planem zdjęciowym. To uniwersalne i ekonomiczne rozwiązanie, często bardziej opłacalne niż zakup pełnego statywu z przeciwwagą.

Produkt firmy Manfrotto, jak zwykle, wykonano z dużą precyzją. Blokady działają pewnie i nigdy mnie nie zawiodły. Dla porównania, alternatywna podróbka Elfo, którą również posiadam, działa, ale jej komfort użytkowania jest znacznie niższy. Obsługa wymaga użycia większej siły, a dźwignie i pokrętła wykonane z gorszego materiału szybko tracą funkcjonalność i nie wzbudzają zaufania.


Lampa błyskowa SB-910 to kolejny model, który pojawił się w naszej pracowni. Jest to zaawansowany sprzęt, umożliwiający bezprzewodową współpracę z innymi lampami systemu Nikon. Jedną z istotnych nowości jest praktyczne podświetlenie przycisków sterowania, które ułatwia obsługę w każdych warunkach.

Lampa wyróżnia się dużą mocą, wysoką wydajnością zasilania oraz rozbudowanymi funkcjami sterowania, co pozwala na realizację kreatywnych projektów fotograficznych. Choć popularna technika strobingu wymaga doświadczenia i wielu prób, efekt końcowy jest tego wart.

Kreatywne manipulowanie światłem jest jednym z głównych atutów wyjątkowych fotografii. Kontrola nad kierunkiem, mocą i charakterem światła sprawia, że przenośny zestaw oświetleniowy staje się niezwykle funkcjonalnym narzędziem. Lampy SB-900 i SB-910, w połączeniu z kompletem modyfikatorów, doskonale spełniają swoje zadanie, umożliwiając realizację zarówno klasycznych, jak i bardziej wymagających scenariuszy oświetleniowych.


Panel oświetleniowy z diodami LED to nowoczesne źródło światła, które znalazło szerokie zastosowanie w fotografii. Jego największe zalety to: regulacja temperatury barwowej i mocy światła, brak wydzielania ciepła, mobilność, długa praca na akumulatorach, możliwość zasilania sieciowego oraz lekka konstrukcja.

Panel ma jednak także pewne ograniczenia. Jego moc światła jest stosunkowo niewielka, a rozmieszczenie poszczególnych diod może być widoczne w odbiciach, tworząc charakterystyczne punkty świetlne. Aby zniwelować ten efekt, konieczne jest stosowanie gęstych dyfuzorów, co dodatkowo redukuje moc światła.

Jest to przydatna alternatywa do pracy w bliskich planach zdjęciowych, takich jak martwa natura, makrofotografia, a czasem również portret. W studiu może pełnić funkcję światła technicznego, służącego do oświetlenia ogólnego planu zdjęciowego. Panel jest wyposażony zarówno w akumulator, jak i w zasilacz sieciowy, co zwiększa jego uniwersalność.


L-Bracket rozwiązuje klasyczny problem fotografowania w trybie pionowym, szczególnie przy użyciu zaawansowanej głowicy statywu. Standardowa śruba mocująca nie zawsze znajduje się w centralnym punkcie ciężkości aparatu, zwłaszcza w połączeniu z ciężkim, profesjonalnym obiektywem. W rezultacie aparat zamocowany w trybie pionowym może się przechylać pod własnym ciężarem, co utrudnia stabilność i precyzję kadrowania.

Rozwiązanie oferowane przez firmę Manfrotto, choć kosztowne i nieco cięższe ze względu na zastosowany stop magnezowy, zyskuje sympatię od pierwszego użycia. L-Bracket pozwala na stosowanie różnych typów przesuwnych płytek szybkiego mocowania (w zestawie znajdują się dwie najpopularniejsze), co umożliwia idealne wyważenie aparatu i znacząco zwiększa jego stabilność.

Dodatkowy uchwyt z lewej strony ułatwia płynne przechodzenie między trybem pionowym a poziomym, poprawiając komfort pracy. Polecam go nie tylko do profesjonalnych zastosowań studyjnych — mimo dodatkowej wagi świetnie sprawdza się w każdych warunkach, także podczas filmowania.


To już czwarty statyw w naszej pracowni — tym razem carbonowy model 190 Pro firmy Manfrotto.

Do jego największych zalet należą: kilka centymetrów wyższa konstrukcja w porównaniu z poprzednim modelem, niewielka waga oraz łamana środkowa kolumna. Ta ostatnia funkcja daje dodatkowy stopień swobody przy manewrowaniu aparatem była głównym powodem zakupu. Czasami zdarzają się sytuacje, gdy trzeba „najechać” aparatem nad obiekt, a standardowe nóżki statywu przeszkadzają — tutaj to rozwiązanie sprawdza się doskonale.

W studio korzystamy z bardziej komfortowego w obsłudze poprzecznego ramienia, natomiast w terenie 190 Pro okazuje się idealny. Statyw ten jest godny polecenia zarówno fotografom zajmującym się makrofotografią przyrody, jak i tym, którzy pracują z niewielkimi obiektami w studio.

Choć uniwersalnego statywu nie ma, dzięki szczegółowemu planowaniu sesji teraz dysponujemy wieloma opcjami i możemy dopasować sprzęt do konkretnych potrzeb.



Monopod – substytut statywu.
Choć nie zastąpi tradycyjnego trójnoga, jest niezwykle przydatny w fotografii akcji lub jako podpora dla teleobiektywu. Wykonany z włókna węglowego, jest wyjątkowo lekki, a mufy zaciskowe nie mają wystających elementów, co czyni go wygodnym w transporcie.

W pracy z asystentem monopod może służyć do zamocowania źródła światła lub blendy. Przy odrobinie wprawy, w połączeniu z głowicą kulową, poprawia precyzję kadrowania i eliminuje jedną płaszczyznę ewentualnych drgań. Dodatkowo odciąża ręce, co jest istotne podczas oczekiwania na „decydujący moment”.

Mimo tych zalet, monopod jest używany znacznie rzadziej niż tradycyjny statyw, który wraz z głowicą kulową pozostaje bardziej wszechstronnym rozwiązaniem.


Kolejna głowica do statywu trafiła do naszej pracowni warsztatowej. Oferuje komfortową regulację w trzech płaszczyznach za pomocą mikrometrycznych pokręteł. Jest niezastąpiona w fotografii architektonicznej, produktowejoraz przy pracy z super teleobiektywami, choć nie jest przeznaczona dla fotoreporterów.

Wygodny mechanizm wyłączania podczas zgrubnego ustawiania pozycji aparatu dodaje głowicy dodatkowej atrakcyjności. Pomimo drobnego luzu w blokadach, głowica jest niezwykle precyzyjna, trudna do zrównania przez konkurencję. Jej zwarta konstrukcja i solidna waga (1,22 kg) stanowią wyznacznik wysokiej jakości.

Do wad należy wysoka cena, która jednak jest uzasadniona w stosunku do jakości. Pewnym mankamentem jest także brak uchwytu umożliwiającego wkręcenie śruby płytki szybkiego mocowania w korpus aparatu (wymagane narzędzie lub moneta) oraz brak możliwości stosowania śruby 3/8 cala w płytce szybkiego mocowania.


Mieszek do makrofotografii to znakomite narzędzie o solidnej konstrukcji i precyzyjnym działaniu. Wyposażony w układ zamocowany na szynie z przekładnią zębatą oraz blokowanymi nastawami, pozwala uzyskać dokładność skali odwzorowania i precyzyjną regulację dystansu od fotografowanego obiektu.

Dzięki możliwości przesuwu w pionie i regulacji przechyłów zapewnia pełną swobodę w kadrowaniu, np. fragmentu fotografowanego negatywu, do czego wykorzystuję prezentowany zestaw.

Ciekawostką jest fakt, że sprzęt pochodzi z byłej NRD (Niemieckiej Republiki Demokratycznej) — kraju, który już nie istnieje. Mimo to urządzenie pozostaje niezastąpione i w doskonałej kondycji.

Jedynym ograniczeniem jest gniazdo mocowania obiektywu M42, które uniemożliwia bezpośrednie użycie obiektywów wiodących firm. Problem ten można jednak rozwiązać samodzielnie, zastępując pierścień mocowania odpowiednim systemem, np. Nikon lub Canon.

 


Sanki nastawcze w wersji uproszczonej charakteryzują się niezwykle solidną konstrukcją. Jedynym mankamentem jest bardzo skromna powierzchnia głowicy, za pomocą której sanki mocuje się do korpusu aparatu.

Pomimo tego drobnego ograniczenia, sanki wciąż doskonale spełniają swoją rolę w makrofotografii, umożliwiając bardzo precyzyjne i płynne przesuwy aparatu zamocowanego na statywie. Ich długość 70 mm sprawia, że są także przydatne jako suwak stereoskopowy do fotografii trójwymiarowej i panoramicznej.

To kolejny produkt pochodzący z nieistniejącego już kraju, który kiedyś był częścią „żelaznej kurtyny”.

 


Przystawka do reprodukcji slajdów i negatywów stanowi najtańszą i jednocześnie najbardziej rozdzielczą opcję cyfrowego „skanowania”. Dzięki niej możemy łatwo zdigitalizować negatywy z naszego archiwum za pomocą aparatu cyfrowego.

Przystawka umożliwia wybór dowolnego fragmentu kadru i sfotografowanie go na całej powierzchni matrycy z maksymalną rozdzielczością. Jest znacznie bardziej precyzyjna i wszechstronna niż proste przystawki do skanowania filmów 35 mm, reklamowane ostatnio w cenie ok. 200 dolarów.

Jedynym ograniczeniem jest mocowanie obiektywu w standardzie M42, co uniemożliwia użycie obiektywów innych producentów. Do tej pory nie spotkałem redukcji pozwalającej przejść z M42 na inny system. Czy ktoś zna rozwiązanie tego problemu?

 


Kulowa głowica Manfrotto, używana głównie w plenerze, posiada wiele zalet. Jest łatwa w obsłudze, pozwala na ustawienie aparatu w dowolnym kierunku, a jej niewielka waga, blokada położenia za pomocą jednego zacisku oraz kompaktowa konstrukcja sprawiają, że jest wygodna w transporcie i użytkowaniu.

Dodatkowe udogodnienia obejmują regulację oporu zmiany ustawień, co jest istotne przy sprzęcie o różnej wadze, oraz możliwość dostosowania położenia dźwigni blokady według własnych preferencji.

Głowica ma jednak pewne ograniczenia. Brakuje oddzielnej funkcji obrotu wokół osi pionowej, co uniemożliwia wykonywanie panoram — tę funkcję oferują dopiero znacznie droższe modele. W przypadku statywów karbonowych Manfrotto, środkowa kolumna jest profilowana w trzech płaszczyznach, co dodatkowo ogranicza możliwość obrotu. Należy również zwrócić uwagę, że śruba regulacji oporu może się samoczynnie wykręcać, aż do wypadnięcia, dlatego warto kontrolować jej ustawienie podczas pracy.


Komputer i programy graficzne stały się nieodłącznym elementem wyposażenia każdego fotografa. Laboratorium fotograficzne przeniosło się niemal niepostrzeżenie do naszych pracowni. Wielu fotografów koncentruje się teraz przede wszystkim na zaawansowanej obróbce i efektach wizualnych, często zapominając, że istotą udanej fotografii jest umiejętność postrzegania i interpretacji tematu.

Maksyma, która zawsze obowiązywała na Warsztatach — „z naprawianego jeszcze nie było nic dobrego” — nigdy nie miała takiego znaczenia jak obecnie. Wśród wielu „Mozartów” postprodukcji prawdziwych, dobrych fotografów jest jak zawsze niewielu.

 


Odwzorowanie barw zależy od odpowiedniej temperatury barwowej źródła światła. Ustawienia balansu bieli w aparacie lub korekty w postprodukcji służą głównie dopracowaniu efektu, natomiast studyjne flesze zapewniają światło o jakości zbliżonej do tej, jakiej oczekuje matryca lub film w naszym aparacie.

Duża moc lamp umożliwia stosowanie różnych modyfikatorów, które wpływają zarówno na obszar działania, jak i stopień „twardości” oświetlenia. Dodatkową zaletą jest możliwość korzystania z wstępnego, ciągłego światła modelującego, co pozwala na precyzyjne aranżowanie oświetlenia na planie zdjęciowym.

W naszej pracowni dysponujemy zestawami o różnych mocach: 3 × 500 Ws, 3 × 600 Ws oraz 2 × 1200 Ws, wraz z kompletem modyfikatorów, co zapewnia pełną elastyczność w pracy studyjnej.

Dwie lampy 500 Ws, 1 x 1200 Ws. statywy i drobne akcesoria na sprzedaż.


Zewnętrzny panel sterowania dla studyjnych fleszy to bardzo praktyczne urządzenie, choć niestety dość kosztowne. Gdy lampy są umieszczone wysoko, nie trzeba już wchodzić na drabinę, aby zmienić ich parametry — panel sterowania zasilany jest bezpośrednio z korpusu lampy poprzez kabel.

Szkoda, że producent nie przewidział uniwersalnego systemu montażu, np. klipsu pozwalającego przymocować panel do statywu, a najlepiej bezprzewodowej komunikacji. W wielu nowoczesnych, przenośnych lampach ten problem jest często pomijany.

Bezprzewodowe sterowniki montowane na korpusie aparatu mogą wprowadzać dodatkowe utrudnienia, ponieważ wymagają przeszukiwania obszernego menu w celu dostępu do poszczególnych funkcji, co może prowadzić do dekoncentracji i straty czasu.


Papier światłoczuły na podłożu barytowym – czy fotografia srebrowa ma przyszłość?

Moim zdaniem obecnie jest to branża mocno niszowa, która stopniowo traci rację bytu. Jeszcze niedawno wydawało się, że techniki analogowa i cyfrowa będą funkcjonować równolegle, przyznając tradycyjnej fotografii status bardziej „szlachetnego” medium. Ten scenariusz jednak się nie sprawdza.

Współczesne materiały do wydruku — papiery barytowe i trwałe tusze — skutecznie eliminują potrzebę obróbki chemicznej. Czy malarze, podobnie jak fotografowie, wkrótce zamienią płótno, farby i pędzle na tablety i plotery? Niestety, taka jest prawdopodobna przyszłość.

Nie dajmy się zwieść różnym „warsztatom fotografii analogowej” — poza ciekawym eksperymentem nie osiągniemy wiele. Fotografia na negatywach wymaga godzin spędzonych w ciemni i lat doświadczenia, aby uzyskać satysfakcjonujący efekt. Tymczasem w cyfrowej obróbce możemy uzyskać lepsze rezultaty w kilka sekund, bez konieczności korzystania z kosztownych i coraz trudniej dostępnych materiałów.

 


Poziomnica to przyrząd pomiarowy z wbudowaną jedną lub kilkoma libellami rurkowymi, wykorzystujący siłę grawitacji do wyznaczania poziomu lub pionu. Jest to podstawowe narzędzie w budownictwie, ale okazuje się także przydatne w fotografii, pozwalając uniknąć krzywego horyzontu. Sprawdza się na przykład podczas fotografowania zachodu słońca nad jeziorem, gdzie ważne jest utrzymanie poziomego kadru.

Praktyczna poziomnica dodaje sprzętowi profesjonalnego charakteru. Aby rozwiązać ten problem, producenci coraz częściej wprowadzają elektroniczne poziomnice, początkowo działające w jednej osi, a obecnie w dwóch. Niestety czasami mogą one okazać się niewygodne — np. gdy elektroniczna poziomnica nałożona na centrum kadru przeszkadza w fotografowaniu, jak ma to miejsce w najnowszym modelu Nikon Z7. Wcześniej elektroniczne poziomnice pojawiły się także w aparatach telefonów komórkowych.


Domowy lab – drukarka termosublimacyjna
Mała i prosta w obsłudze, swobodnie mieści się w torbie fotograficznej. Całkowity koszt wydruku formatu 10×15 cm wynosi około 2 zł. Dodatkowym atutem jest trwałość wydruków – cienka folia pokrywająca powierzchnię gwarantuje zachowanie barw przez co najmniej 100 lat. Mogę to potwierdzić na przykładzie własnych wydruków, które po ponad 10 latach wciąż zachowują intensywność barw.

Drukarka wyposażona jest w kilka gniazd czytników kart pamięci, co ułatwia bezpośredni druk zdjęć. Niestety, w drukarkach Canona, a w omawianym przypadku Sony, wykorzystywane jest jedynie około 60% ładunku taśmy barwiącej, przez co nie zawsze wystarcza ona na wydruk wszystkich kartek oferowanych w zestawie. Na wielu zużytych zestawach kilka kartek pozostawało niewykorzystanych. Zakup samej taśmy barwiącej poza zestawem był niedostępny.

Sony jakiś czas temu, w ramach czyszczenia magazynów, bez uprzedzenia zaprzestało produkcji materiałów eksploatacyjnych, przez co drukarka stała się praktycznie bezużyteczna, co jest wielką stratą.


Małoobrazkowy aparat panoramiczny HORIZON 202 to niezwykłe urządzenie wyposażone w ruchomy obiektyw o ogniskowej 28 mm i przysłonie f/2.8. W rękach biegłego fotografa staje się kreatywnym narzędziem, pozwalającym uzyskać efekty niemożliwe do osiągnięcia innymi aparatami.

HORIZON 202 był ulubionym aparatem Josefa Kudelki. Z negatywów wykonanych tym aparatem wiele lat temu tworzyliśmy olbrzymie powiększenia, których transport na wystawę wymagał użycia samochodu bagażowego. Ruchomy obiektyw pozwala wykonywać zdjęcia panoramiczne bez charakterystycznych zniekształceń, często spotykanych przy obiektywach szerokokątnych.

Pamiętam stoisko na Photokimie w Kolonii w 2000 roku, gdzie firma ukraińska prezentowała dwa produkty: obiektyw shift 35 mm oraz aparat Horyzont. Prawdopodobnie w nowej wersji aparat ten jest produkowany do dziś — zmieniono jedynie obudowę, natomiast mechanizm pozostał ten sam.

 


W pracowni fotograficznej, oprócz garderoby, można znaleźć najróżniejsze przedmioty przydatne m.in. do budowania martwej natury, tworzenia tła, a w przypadku portretu czasem pełniące funkcję atrybutu. Gitara, wiolonczela czy instrumenty dęte wykonane z blachy są bardzo fotogeniczne, a jeśli w studio pojawi się muzyk, sesja może nabrać charakteru koncertowego.

 

 


Filtry efektowe niegdyś były bardzo popularne, dziś często zastępuje je Photoshop, ale nie do końca. Obserwacja obrazu w trakcie tworzenia często podsuwa wiele pomysłów, których trudno byłoby się domyślić przed ekranem komputera. Najbardziej kreatywnym filtrem jest ten, który wykonaliśmy sami.

Starsze pokolenie pamięta proste patenty, takie jak filtr UV z rozsmarowaną wazeliną, używane do uzyskania ciekawych efektów. Kreacja nie zna granic, choć czasem trudno osiągnąć zamierzony efekt w domowych warunkach.

Obok filtrów pryzmatycznych i zmiękczających, takich jak gwiazdka, popularne są także filtry firmy Coken, która stworzyła ponad 200 różnych rodzajów filtrów, choć tylko kilka przetrwało próbę czasu. W naszej pracowni często korzystamy również z filtrów efektowych produkowanych w Związku Radzieckim.


Głowica do statywu to kluczowy element, który umożliwia precyzyjne ustawienie aparatu fotograficznego. Dzięki indywidualnej i płynnej regulacji kątów w każdej płaszczyźnie, fotografia staje się łatwiejsza i bardziej precyzyjna. Pewne blokady ustawień, działające bez nadmiernego nacisku, są podstawowym warunkiem komfortowej pracy.

Jednak ciągłym i nierozwiązanym problemem dla projektantów głowic pozostaje kadrowanie pionowe. W tym ustawieniu korpus aparatu, zwłaszcza w połączeniu z profesjonalnym obiektywem, może opadać pod własnym ciężarem, ślizgając się na płytce szybkiego mocowania. Rozwiązaniem tego problemu jest uchwyt typu L-bracket, który obecnie stanowi standardowe wyposażenie naszej pracowni.

 


W fotografii terenowej korzystam z lekkiego statywu z włókna węglowego Manfrotto 190CX3. To inwestycja warta swojej ceny. Po demontażu głowicy statyw bez problemu mieści się w średniej wielkości walizce, co jest dużą zaletą podczas podróży samolotem, gdy nie chcemy przewozić dodatkowego bagażu.

Solidny statyw, dopasowany do rozmiarów walizki, jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż miniaturowe statywy proponowane przez producentów, których sztywność i użyteczność są zwykle niewielkie. Stabilizacja matrycy czy wysokie ISO mogą być przydatne, ale są jedynie „protezami” dla amatorów lub zawodowców pracujących w trudnych warunkach.

Prawdziwa przyjemność i precyzja pracy możliwa jest jedynie ze statywu wyposażonego w odpowiednio dobraną głowicę.


Dzięki uprzejmości firmy Phottox Studio nasze warsztaty zostały wyposażone w zaawansowany system bezprzewodowego wyzwalania lamp błyskowych Starto II Multi. Bardzo dziękujemy!

Po roku użytkowania wyzwalacz wciąż spełnia swoje funkcje, jednak zauważyliśmy kilka niedociągnięć. Umiejscowienie gniazda kabelka synchronizacyjnego w tylnej części wyzwalacza utrudnia dostęp do wizjera aparatu, co w praktyce bywa uciążliwe. Nadmiar przełączników grup lamp, z ograniczoną możliwością ich wykorzystania, dodaje niepotrzebnego skomplikowania, zmuszając do ciągłej kontroli ustawień.

Przełącznik włączania zasilania jest zbyt luźny, co może prowadzić do przypadkowego włączenia, np. podczas wkładania wyzwalacza do futerału, grożąc rozładowaniem akumulatorów. Podobny problem występuje z przełącznikami kanałów — nasza rada to zaklejenie ich na stałe taśmą klejącą w jednym położeniu. Montaż wyzwalacza w sankach lampy błyskowej napotyka na duże opory.

Mimo tych niedoskonałości urządzenie pozostaje przydatne, choć jakość wykonania i funkcjonalność tego modelu wymaga pewnych udoskonaleń. Jak mówi przysłowie: „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby”.


Elektroniczny wężyk spustowy, mimo pewnych niedogodności w użytkowaniu, pozostaje niezastąpionym narzędziemdla wielu fotografów. Niestety, ma też swoje wady. Niefortunne położenie i ciasnota wokół gniazda mocowania w aparacie doprowadziły do uszkodzenia tworzywa wzmacniającego połączenie kabelka z wtyczką. Taka awaria może zdarzyć się każdemu, kto intensywnie korzysta z urządzenia.

Czy wszyscy producenci aparatów umieszczają gniazdo wężyka w trudno dostępnych miejscach? Nie. Ergonomiczne umiejscowienie, takie jak w Nikonie F4, jest znacznie wygodniejsze. Nawet najprostsze aparaty kompaktowe często wyposażone są w piloty zdalnego sterowania.

W przypadku braku takiego standardowego wyposażenia w aparatach bezlusterkowych, musimy sięgać po tradycyjny wężyk na kablu, który w nowszych modelach często kosztuje dodatkowo około 200 $. W niektórych seriach gniazdo do wężyka zostało całkowicie usunięte i pojawia się dopiero w najwyższych modelach danej firmy.


Światłomierz to niezbędne narzędzie dla każdego fotografa, nie tylko tych pracujących w studiu. Umożliwia precyzyjny pomiar światła, co jest kluczowe przy ustalaniu parametrów ekspozycji. Zastanawia mnie, dlaczego projektanci aparatów do tej pory nie wyposażyli korpusów w tak użyteczne funkcje, jak np. magiczne białe kopułki światłomierzy.

Wielkość, waga i koszt wyspecjalizowanego przyrządu raczej zniechęcają do jego używania poza studiem. Zewnętrzny światłomierz z funkcją pomiaru punktowego i możliwością zapamiętywania wartości nadal pozostaje niezastąpionym narzędziem dla wymagających fotografów. Technologia osiągnęła tak wysoki poziom precyzji, że prace nad jej doskonaleniem nieco uległy zahamowaniu.

Ostatnio pojawiły się jednak nowe modele, które mogą służyć jako kompaktowe akcesoria do pomiaru światła również dla użytkowników smartfonów.



Światłomierz w tym wykonaniu to absolutnie niezawodne narzędzie, działające całkowicie bez zasilania. Tabela parametrów naświetleń, od lat służąca fotografom amatorom, jest bardzo precyzyjną pomocą w typowych sytuacjach oświetleniowych.

Fotografowie, opierając się na doświadczeniu, uwzględnili warunki ekspozycji dla określonej światłoczułości i otoczenia, tworząc niejako kalkulator naświetleń. Dzięki niemu w prosty sposób można dobrać właściwe parametry ekspozycji, uwzględniając zmienne takie jak pora roku, godzina, warunki pogodowe czy charakter fotografowanego obiektu.

To narzędzie jest niezbędnym elementem torby fotografa, działającym niezawodnie bez potrzeby użycia baterii.

 


Fotografia, podobnie jak obraz czy grafika, wymaga odpowiedniej oprawy, zwłaszcza przed powieszeniem na ścianie. Specjalny nóż do cięcia pod kątem 45° pozwala samodzielnie przyciąć passe-partout z oknem dowolnego formatu.

Fotografia nie powinna bezpośrednio przylegać do szyby, ponieważ nawet odrobina wilgoci może spowodować jej przyklejenie. Dlatego właściwa grubość passe-partout nie tylko estetycznie prezentuje zdjęcie, ale również chroni je przed uszkodzeniem.

Wycinanie kartonu wymaga praktyki i sprawności manualnej, ale ekonomiczne wykorzystanie arkusza szybko zrekompensuje wysiłek, oszczędzając czas od wydruku do oprawy.



Mamiya 645 1000 S to kultowy aparat, będący ostatnim modelem wykonanym całkowicie z metalu – późniejsze wersje zaczęto produkować głównie z plastiku. Pomimo upływu lat, aparat nadal utrzymuje się w doskonałej kondycji i cieszy zainteresowaniem miłośników fotografii średnioformatowej. Jest lekki i poręczny, a jego optyka charakteryzuje się znakomitą jakością.

Format 60 × 45 mm i 16 klatek sprawia, że aparat jest szczególnie odpowiedni do fotografii czarno-białej, którą często praktykujemy na zajęciach. W naszej pracowni brakuje już Hasselblada, ale Mamiya znakomicie sprawdza się zarówno w studiu, jak i w plenerze, gdzie wykorzystywałem ją do fotografowania na diapozytywach.

To mechaniczne arcydzieło, prawdziwa „samurajska robota” – precyzyjna i niezniszczalna. Obok znajduje się obiektyw ultraszerskokątny 35/3,5 N, który z reduktorem można używać np. na małoobrazkowym Nikonie. Najnowsze cyfrowe aparaty średnioformatowe, takie jak Fujifilm GFX czy Hasselblad X1D II, wyposażone są w matryce o zbliżonym formacie, co tylko potwierdza trwałość i uniwersalność tego klasycznego modelu.


„Szklarnia Warsztatów”

Przedstawiamy wybrane obiektywy ( 30 rodzajów) dostępne w czasie zajęć Warsztatów Fotograficznych.


Jeśli potrzebujesz naprawdę szerokiego kąta widzenia, obiektyw 14–24 mm f/2.8 z pewnością spełni oczekiwania każdego fotografa. To produkt klasy światowej, wyposażony w powłoki nanokrystaliczne, które gwarantują znakomity kontrast, ostrość i nasycenie kolorów.

Konstrukcja ta jest dostępna na rynku od 2007 roku i nadal cieszy się dużą popularnością, utrzymując wysoką cenę, adekwatną do jakości. Jednym z mankamentów jest mocno sferyczna przednia soczewka, co utrudnia mocowanie filtrów, jednak profesjonaliści opracowali już sposoby na obejście tego problemu.

Pomimo rosnącej popularności bezlusterkowców, obiektywy o wyjątkowych właściwościach wciąż pozostają niezastąpione w profesjonalnych studiach fotograficznych. Niepokojącym zjawiskiem jest obserwowana utrata ostrości na brzegach kadru, której przyczyny wciąż wymagają dokładniejszej analizy. Optymalna wartość przesłony wymaga dalszych badań.

Jeżeli potrafisz prawidłowo korzystać z tego obiektywu i dobierać odpowiednie sytuacje fotograficzne, będziesz zachwycony dynamiką obrazu, jaką oferuje. Poniżej zamieszczam kilka przykładów jego zastosowania. nr seryjny 230191 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Druga „105” – jej zakup był od dawna planowany dla naszej pracowni. Premiera tego obiektywu miała miejsce w 2006 roku i od tego czasu pozostaje w sprzedaży bez żadnych zmian konstrukcyjnych. Nowością było wprowadzenie systemu VR, który początkowo wydawał mi się zbędny, ale z czasem okazało się, że znacząco pomaga, zwłaszcza przy niedostatku światła.

Optyka tego obiektywu jest znakomita, co widać już na pierwszy rzut oka – oferuje wysoką jakość charakterystyczną dla stałych ogniskowych. Jest to obiektyw uniwersalny, sprawdzający się w zastosowaniach studyjnych: od fotografii produktowej i makro po szeroko rozumiany portret.

Autofokus może nieco spowalniać, ale zapewnia komfort pracy, a funkcja ostrzenia manualnego działa wzorcowo. Powłoki soczewek typu „N” gwarantują znakomity kontrast i klarowność obrazu.

Obiektyw jest również dobrym wyborem dla fotografów terenowych, zajmujących się fotografią przyrody. Choć nie należy do najtańszych, moim zdaniem 105 mm jest lepszym wyborem niż typowa „portretówka” 80 mm, nawet jeśli ta ostatnia jest odrobinę jaśniejsza.

Poniżej znajdują się przykłady fotografii pąków kasztanowca wykonanych przy użyciu funkcji makro.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Nikkor-H Auto 28mm f/3.5 to najstarszy obiektyw w naszej kolekcji, wyprodukowany około 1971 roku, który służy Warsztatom od ponad 50 lat! Obiektyw sprawdza się znakomicie nawet z najnowocześniejszymi bezlusterkowcamiwyposażonymi w elektroniczny wizjer.

Zakupiony w Dublinie weteran jest w doskonałej formie – zarówno pod względem optyki, jak i mechaniki. Czy którykolwiek współczesny profesjonalny obiektyw wytrzymałby taką próbę czasu? Zdecydowanie nie.

Polecam go szczególnie miłośnikom fotografii ulicznej – jest mały, dyskretny, utrzymany w modnym retro stylu, a na dodatek ozdobiony charakterystycznym napisem: Nikkor-H Auto, Nippon Kogaku, Japan.

 


200–400 mm f/4 – czasem trzeba sięgnąć po coś naprawdę mocnego. To najwyższa półka i kolejny przykład światowej klasy sprzętu w pracowni Warsztatów. Obiektyw waży 3,5 kg i jest zamknięty w magnezowej, uszczelnionej obudowie.

Pomimo ekstremalnej ogniskowej, dzięki systemowi VR można zaryzykować fotografowanie „z ręki”. To armata do autolansu, przeznaczona wyłącznie dla profesjonalistów. Optyka zdecydowanie nie jest dla amatorów ani dla miłośników bezlusterkowców w koszulkach w kwiatki – tu liczy się precyzja, doświadczenie i odpowiednia ręka.

 


24–70 mm f/2,8 – drugi obiektyw z wielkiej trójki Made in Japan. Tym razem mamy do czynienia ze standardowym zoomem, zaczynającym się „nowocześnie” od 24 mm. To profesjonalne szkło, wyposażone w powłokę NanoCrystalCoat, silnik ultradźwiękowy SWM, soczewki ED oraz asferyczne.

Jedynym mankamentem jest brak wewnętrznego ogniskowania przy zmianie ogniskowej. Obiektyw jest dość ciężki i gabarytowy, co jednak świadczy o solidnej konstrukcji i odporności na uderzenia – istotnej w pracy, np. fotoreportera. Został zaprojektowany do ciężkiej eksploatacji, a nawet osłona przeciwsłoneczna wykonana jest z grubego, wysokiej jakości plastiku, zapewniającego trwałość i komfort użytkowania.

 


17–35 mm f/2,8 – już nie najszerszy obiektyw w naszej pracowni z małoobrazkowej wielkiej trójki, ale wciąż sprawdzony i trwały. Zachował możliwość mechanicznego sterowania przesłoną, co jest niezwykle przydatne przy pracy ze starszymi aparatami na film 35 mm.

Przednia soczewka jest umiarkowanie wypukła, dzięki czemu można używać wkręcanych filtrów typu slim bez ryzyka winietowania. To ważna cecha, jeśli chcemy chronić soczewki przed uszkodzeniem filtrem UV lub stosować polaryzator.

Obiektyw jest znacznie bardziej ceniony niż „słoik” 16–24 mm f/2,8, a manualny pierścień przesłony umożliwia również przełączenie na tryb automatyczny, zwiększając uniwersalność i kompatybilność ze starszym sprzętem.


Mamiya Sekor C 150 mm f/3,5 – średnioformatowa „portretówka” o znakomitej plastyce obrazu i wysokim kontraście, już od minimalnej przesłony f/3,5 (maks. f/32). Precyzyjne nastawienie ostrości zapewnia pierścień o kącie obrotu 180°, umożliwiający dokładne ustawienie punktu ostrości.

Dzięki odpowiedniemu adapterowi obiektyw można podłączyć do aparatów małoobrazkowych, a przy użyciu różnych redukcji – również do najnowszych modeli średnioformatowych i pełnoklatkowych. Optyka stoi na pierwszorzędnym poziomie, co czyni go wszechstronnym narzędziem zarówno do portretów, jak i kreatywnych zastosowań studyjnych. na sprzedaż 


Mamiya 210 mm f/4 – manualny „japończyk” od producenta cenionych aparatów średnioformatowych Mamiya. Obiektyw posiada certyfikat jakości JCII Passed, co jest gwarancją wysokiego standardu wykonania.

Dzięki zastosowaniu odpowiednich reduktorów można go używać także z lustrzankami małoobrazkowymi, a przy użyciu różnych adapterów – z najnowszymi aparatami średnioformatowymi, takimi jak Fujifilm GFX. wystawiony na  sprzedaż

 


Obiektyw lustrzany MC Rubinar 500 mm f/5,6 – konstrukcja częściowo oparta na dwu-lustrzanym układzie, w którym duże lustro znajduje się z tyłu, a mniejsze z przodu. Takie rozwiązanie pozwala zmniejszyć wymiary i wagę obiektywu. Charakterystycznym elementem jest sposób odwzorowania nieostrości, który dzięki sferycznym lustrom tworzy efekt okrągłych plam świetlnych.

Aby podłączyć obiektyw do cyfrowej lustrzanki, konieczne jest trwałe usunięcie wbudowanej lampy błyskowej, co jest nieodwracalną ingerencją. Istotną zaletą jest możliwość ustawienia ostrości na nieskończoność, dzięki czemu przy użyciu reduktora M42 współpracuje z aparatami Nikon. Najnowsze rozwiązania obejmują połączenie konwertera Nikona x1,4 z redukcją M42, co daje efektywną ogniskową około 700 mm. Przy zastosowaniu solidnego statywu i odpowiedniej techniki możliwe jest uzyskanie minimalnej głębi ostrości – niemal „papierowej”.

W przypadku bezlusterkowców problem wystającej obudowy pryzmatu nie występuje, co znacznie ułatwia użytkowanie. Poniżej zamieszczono przykładowe fotografie wykonane obiektywem „500”. Na trzecim zdjęciu wyraźnie widać charakterystyczne okrągłe rozmycie drugiego planu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Distagon 60 mm f/3,5 to kolejny obiektyw w pracowni Warsztatów, wyprodukowany przez Carl Zeiss dla szwedzkiego Hasselblada. Oferuje umiarkowanie szeroki kąt widzenia w systemie średnioformatowym, charakteryzując się najwyższą jakością optyki oraz precyzyjnym mechanizmem. Wbudowana centralna migawka i znakomite powłoki przeciwodblaskowe czynią go wymarzonym narzędziem dla profesjonalistów. Dzięki zastosowaniu odpowiednich reduktorów, obiektyw można również używać z aparatami małoobrazkowymi. W naszym przypadku został zakupiony w korzystnej cenie wraz z korpusem Hasselblada.

 


70-200 mm f/2,8 – trzeci obiektyw z tzw. „wielkiej trójki”. Profesjonalny teleobiektyw, stworzony do intensywnej pracy w trudnych warunkach. Najważniejsze cechy to: soczewki ED, 9-listkowa przesłona, optyczna stabilizacja obrazu VRoraz funkcjonalne przyciski blokady AF. Wewnętrzne ogniskowanie (IF) zapewnia pełną szczelność magnezowej obudowy. Dodatkowa, demontowalna stopa mocowania statywowego oraz znakomita jakość optyczna czynią go wymarzonym narzędziem pracy dla każdego fotografa. Doskonale współpracuje także z telekonwerterem x1,4.

 

 

 

 

 

 


Profesjonalny obiektyw typu zoom 28-70 mm f/2,8. Konserwatywny, niezbyt szeroki zakres ogniskowych oraz duża jasność gwarantują wysoką jakość obrazu. Imponujące gabaryty i waga podkreślają solidność konstrukcji. Zachowany pierścień ręcznej zmiany przesłony umożliwia pełną współpracę zarówno z nowoczesnymi korpusami, jak i ze starszymi modelami aparatów. Obiektyw pełni rolę dublera dla modelu 24-70 mm f/2,8 – obecnie przechowywany w szufladzie jako zapas w razie awarii głównego szkła.

 


Telekonwerter – praktyczna „przedłużka” ogniskowej obiektywu, stosowana przede wszystkim z teleobiektywami. W wersji 1,4× zwiększa ogniskową o 40%.

Zalety: umiarkowana cena w stosunku do kosztu teleobiektywu, niewielkie rozmiary i waga.
Wady: utrata jasności o 1–2 wartości przesłony oraz minimalny spadek jakości obrazu.

Telekonwerter jest stałym elementem torby fotografa, choć używany stosunkowo rzadko. nr seryjny 411567

 

 


Telekonwerter 2× – podwajający ogniskową obiektywu, wyposażony w mocowanie na gwint M42. Lekki i kompaktowy, obecnie trudno dostępny. Sygnowany przez renomowany zakład optyczny Carl Zeiss Jena, co gwarantuje wysoką jakość wykonania.

Dzięki popularnemu systemowi M42 i zastosowaniu adaptera, telekonwerter można nadal używać, zwłaszcza z bezlusterkowcami. W naszej pracowni, ze względu na brak obiektywów z tym mocowaniem oraz posiadanie konwertera marki Nikon, egzemplarz w idealnym stanie wraz z oryginalnym futerałem jest wystawiony na sprzedaż.

na sprzedaż

 


Planar Zeiss 100mm f/3,5 – najwyższa półka optyki, absolutna precyzja i wzór dla kolejnych pokoleń. Wbudowana centralna migawka oraz płynne, dobrze wyważone pierścienie nastawcze zapewniają pewne i precyzyjne ustawienia. To obiektyw o wyjątkowej jakości, który dzięki wyprawom Apollo znalazł się nawet na Księżycu! Egzemplarz sprzedany wraz z korpusem Hasselblada.

 

 


Specjalistyczny obiektyw 60mm f/2,8 MICRO, przeznaczony do fotografii z bliskiego dystansu oraz powiększania drobnych detali. Wyposażony we wszystkie funkcje automatyki i pełną komunikację z korpusem aparatu. Maksymalna przesłona f/32 umożliwia uzyskanie dużej głębi ostrości. Ze względu na przestarzały system autofokusa sterowany z silnika w korpusie aparatu, tzw. „śrubokręt”, autofokus działa tylko w starszych aparatach kompatybilnych z tym rozwiązaniem.” sprzedany

 


„Kultowe” 105mm f/2,5 – podstawowy i najczęściej wykorzystywany obiektyw w pracy studyjnej. Jego wyjątkowe cechy zostały już opisane wcześniej. Mały, niepozorny, pozbawiony wad i bardzo ceniony przez profesjonalistów. Może być używany zarówno z korpusami DX, jak i FX, co pozwala uzyskać efektywną ogniskową około 150 mm. Prawdziwa fotograficzna biżuteria w dobrym stylu.

 


Tzw. standard – 50mm f/1,4 – obiektyw odwzorowujący perspektywę zbliżoną do widzenia ludzkiego oka. Oferuje najwyższą jasność w przystępnej cenie. Charakteryzuje się znakomitymi parametrami optycznymi i bardzo niewielką wagą. Prostota konstrukcji połączona z maksymalnym wyrazem obrazu sprawia, że jest to narzędzie często używane przez  najlepszych. W historii fotografii właśnie takie obiektywy, odpowiadające naturalnej percepcji wzrokowej, posłużyły do stworzenia wielu arcydzieł. na sprzedaż. 

 


Czwarty obiektyw ze „śrubką” w pracowni Warsztatów. Rozsądny szeroki kąt – 28 mm f/3,5 – oferujący znakomitą jakość w lekkiej, metalowej obudowie. W idealnym stanie na eBayu kosztuje około 500 USD. To szkło amortyzujące się najszybciej, ale jeśli zajmujesz się profesjonalnie fotografią architektury lub wnętrz, jest wręcz niezbędne. 210345

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Specjalistyczny obiektyw 35 mm f/2,8 typu „shift” z możliwością przesunięcia czołówki o 11 mm. Korekta perspektywy zbieżnej to jedna z podstawowych funkcji tego typu konstrukcji. Obecnie programy graficzne umożliwiają podobne poprawki cyfrowo, jednak w rękach kreatywnych fotografów obiektyw zachowuje unikalne zalety i zyskuje nowe zastosowania. Znakomita optyka, doskonale działająca aż po krawędzie, nie dopuszcza kompromisów. To profesjonalne narzędzie o szerokim zastosowaniu. na sprzedaż 

 


Tilt-Shift, Micro, Nano Crystal Coat oraz 85 mm f/2,8 PC – terminy te wiele mówią profesjonalistom i zazwyczaj oznaczają sprzęt wyjątkowej klasy. A jeśli wszystkie te cechy mieszczą się w jednym obiektywie? Dzięki niezwykłej konstrukcji możemy uzyskać walory kamery wielkoformatowej w aparacie małoobrazkowym. Możliwość „łamania” głębi ostrości i selektywnego ustawiania ostrości planu stanowi ogromny atut twórczy.

Obiektyw ten, obok legendarnej „105”, jest podstawowym szkłem wykorzystywanym w pracach studyjnych. Doskonale sprawdza się w fotografii produktowej, gdzie funkcje przesuwu i pokłonu są w pełni wykorzystywane. To niezbędne narzędzie w wyposażeniu każdego profesjonalisty zajmującego się fotografią użytkową.

Mimo niezbyt intensywnej eksploatacji, od pewnego czasu pojawiły się problemy z przesłoną, która nie przymyka się do wszystkich zadanych wartości.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Stałoogniskowy obiektyw 24 mm f/2,8 – profesjonalny, jasny szeroki kąt o znakomitych właściwościach optycznych. Metalowa obudowa zapewnia trwałość, a wielowarstwowe powłoki przeciwodblaskowe soczewek gwarantują wysoki kontrast, nasycenie kolorów i ostrość obrazu. Mały, niepozorny, a jednocześnie niezwykle skuteczny „mocarz”.

Polecam go pasjonatom fotografii ulicznej zarówno z matrycą DX, jak i FX. Uniwersalność obiektywu najlepiej poznaje się podczas fotografowania w tłumie, np. na placach targowych czy w komunikacji miejskiej, co sprawdzaliśmy podczas warsztatowych zajęć.

Niestety, obiektyw został zbyt pochopnie sprzedany. Po kilku miesiącach odkupiono go z powrotem, jednak już bez oryginalnych dekielków, które nowy właściciel gdzieś zapodział. Brak tego szkiełka w pracowni był odczuwalny i dotkliwy.

 


Ogniskowa 17 mm f/2,8 to super szerokokątny obiektyw typu „rybie oko”. Charakteryzuje się mocnymi sferycznymi zniekształceniami i przerysowaniami proporcji, co nadaje zdjęciom efektowny, charakterystyczny wygląd. Choć bywa nadużywany, szczególnie przez amatorów, obecnie znajduje szerokie zastosowanie przy tworzeniu panoram, tzw. „wirtualnych spacerów”, a także jest atrakcyjny w filmowaniu.

Dzięki łatwo osiąganej hiperfokalnej głębi ostrości nie ma potrzeby częstego regulowania pierścienia ostrości. Przesłona działa płynnie, umożliwiając komfortową kontrolę światła podczas nagrywania filmów w różnych warunkach oświetleniowych, bez odczuwalnych „skoków”.

Warto podkreślić, że jakość wykonania tego obiektywu przewyższa popularny Zenitar.


 

Pierwszy w naszej pracowni obiektyw „ze śrubkami” 24 mm f/3,5 D ED z powłokami N jest niezwykle trwały i nadal używany w studio. To sztandarowy produkt, oferujący doskonałą jakość optyki i znakomite możliwości kreatywne, choć, jak zwykle, niepozbawiony mankamentów.

Funkcja shift bywa problematyczna – obiektyw zjeżdża pod własnym ciężarem, a małe śrubki blokujące łatwo tracą skuteczność. Aby częściowo zaradzić temu problemowi, okleiłem płaszczyzny przesuwu taśmą izolacyjną, tworząc dodatkową warstwę uszczelniającą. Podobne trudności pojawiają się przy funkcji tilt, jednak brak jest możliwości zwiększenia oporu nastawu.

Obrót obiektywu wokół własnej osi również jest ograniczony. Mała dźwignia blokady łatwo myli się z przyciskiem zatrzasku mocowania w korpusie, co stwarza ryzyko przypadkowego odpięcia i uszkodzenia sprzętu. Dodatkowo, pełny obrót jest możliwy tylko w jednym kierunku, ponieważ skrajne położenia blokują śruby nastawcze. Takie przesunięcia mogą wprowadzać światłomierz w błąd, utrudniając użycie półautomatycznych trybów ekspozycji.

Kolejnym mankamentem jest mocne winietowanie z niebieskim zabarwieniem, trudne do usunięcia w postprodukcji.

Mimo tych ograniczeń, obiektyw nadal oferuje wiele zalet i pozostaje niezastąpiony w wielu zastosowaniach. Jego wysoka cena i drobne problemy z wykonaniem mogą jednak stanowić wyzwanie dla użytkowników.

Ostatnio obiektyw uległ poważnej awarii i musiał zostać naprawiony w serwisie Nikona w Warszawie. Koszty naprawy były wysokie, a czas oczekiwania długi. Mimo to, sprzęt nadal jest używany w naszym studio, choć nieco rzadziej, ze względu na pojawienie się alternatywnych rozwiązań.

 

 

 

 

 

 

 

   

 


Duża moc i wydajność nowoczesnej lampy reporterskiej SB-900, w połączeniu z możliwością modyfikacji światła za pomocą lekkich i mobilnych rozpraszaczy, sprawiają, że studio można zaaranżować praktycznie w dowolnym miejscu. Jeśli dodamy do tego bezprzewodowy system sterowania, zdolny obsłużyć kilka lamp jednocześnie, zyskujemy zupełnie nową, kreatywną przestrzeń, dotąd zarezerwowaną jedynie dla fotografów studyjnych.

Praca z takim zestawem wymaga sporego doświadczenia, ale efekty są znakomite i często poza zasięgiem wielu fotografów. Obecnie lampa jest intensywnie i twórczo wykorzystywana.

Urządzenie zyskało dodatkową rekomendację po upadku z wysokości około 130 cm – nierozważnie trzymana ramieniem w zimowej kurtce wypadła, wpadła w kałużę i uderzyła o beton. Otworzyła się klapka, wypadły akumulatory, spadł filtr z palnika – sytuacja wyglądała groźnie, a ja długo zastanawiałem się, czy warto schylać się po sprzęt. Na szczęście, poza drobnym otarciem, po wyczyszczeniu lampy z błota działa ona bez zarzutu.

Czasami warto wydać nieco więcej pieniędzy, aby w takich sytuacjach móc spokojnie zebrać sprzęt i kontynuować pracę. „Blizny” po przejściach świadczą nie tylko o wytrzymałości sprzętu, ale również o podejściu fotografa – dla którego celem jest twórcza praca, a nie traktowanie aparatu jak biżuterii w miękkich futerałach. Obecnie dbam o to, aby sprzęt zawsze był bezpieczny, a takie doświadczenia wyostrzają uwagę i uczą systematyczności przy odkładaniu go na właściwe miejsce.


Kabel synchronizacyjny z przenoszeniem systemu TTL to obowiązkowe wyposażenie każdego fotoreportera. Umożliwia elastyczne połączenie lampy z aparatem, zachowując pełną automatyzację i nie wymagając własnego zasilania. Odsunięcie lampy od osi obiektywu pozwala uzyskać korzystny światłocień i eliminuje efekt „czerwonych oczu”.

Obsługa takiego zestawu wymaga doświadczenia i aparatu, którym można sprawnie operować jedną ręką, podczas gdy drugą manewruje się oświetleniem. Alternatywą są wyzwalacze bezprzewodowe, które mają swoje zalety, ale są znacznie droższe, nie zawsze w pełni niezawodne i wymagają osobnego zasilania nadajnika oraz odbiornika bateriami.

W naszej pracowni posiadamy trzy systemy, stosowane w zależności od potrzeb. Kabel synchronizacyjny zawsze zabieramy w teren jako niezawodne, sprawdzone rozwiązanie, które wielokrotnie udowodniło swoją skuteczność.

 


Jednooki aparat fotograficzny Fujifilm 3-D, W-1, wzbogacony o drugie „oko”, widzi tak, jak człowiek. Dzięki opracowanej przez Fujifilm technologii druku i pokryciu fotografii folią soczewkową, możliwe jest oglądanie obrazów w trzech wymiarach bez potrzeby używania specjalnych okularów 3D.

Zdjęcie wykonane stereoskopowym aparatem można zamówić w Polsce w formacie 15×23 cm, w cenie 29,50 zł. Jeśli dobrze dobierzemy temat i starannie zaplanujemy poszczególne plany w przestrzeni, fotografia stereoskopowa prezentuje się niezwykle atrakcyjnie.

Dostępne są także cyfrowe ramki wykonane w podobnej technologii, w cenie odpowiadającej 27 odbitkom. na sprzedaż 

 


Kompakt czy lustrzanka? To pytanie powraca nieustannie. Jeśli fotografia nie jest Twoim zawodem – zdecydowanie wybierz kompakt. Lustrzanka to niekończące się, kosztowne pokusy, podczas gdy z kompaktowym aparatem możemy od razu zacząć fotografować.

Mały, lekki, dyskretny, z dobrą optyką i szerokim zakresem ogniskowych – pozwala na panoramy, HDR, nagrywanie w HD, odchylany ekran i zawsze czystą matrycę. Czego chcieć więcej?

Trzeba tylko pozbyć się kompleksów… Kiedy profesjonalne lustrzanki w końcu dogonią kompakty pod względem wygody i funkcjonalności? sprzedany. 

 


Panuje powszechne przekonanie, że fotograf powinien dysponować niezliczoną ilością obiektywów i specjalistycznego sprzętu. Wszystkie fotografie zamieszczone na tej stronie, z wyjątkiem tej obok, zostały wykonane jednym obiektywem o stałej ogniskowej 60 mm f/2,8 z funkcją makro.

Do tej wyjątkowej fotografii wykorzystano dodatkowo narzędzia i akcesoria pokazane na 11 poniższych zdjęciach. Obiektyw „60” został obecnie zastąpiony przez „105”, dlatego jest wystawiony na sprzedaż. sprzedany

 


Distagon 60 mm f/3,5 do systemu Hasselblad, wyprodukowany przez firmę Carl Zeiss AG. To niemiecka wytwórnia optyki założona w 1846 r. w Jenie przez Carla Zeissa, Ernsta Abbe i Otto Schotta. Od samego początku ceniona była za najwyższą jakość wyrobów. Produkty tej firmy obejmują m.in. manualne obiektywy fotograficzne z mocowaniem do aparatów czołowych marek. W dobie masowej produkcji pozostają one jedyną ostoją absolutnej precyzji i wyjątkowej trwałości. sprzedany 

 


Kiedy japoński sprzęt fotograficzny był produkowany w Japonii, istniała niezależna od marki kontrola jakości. Owalna, złota nalepka na obiektywie lub aparacie była przedmiotem pożądania zarówno producentów, jak i użytkowników – świadczyła o tym, że sprzęt przeszedł rygorystyczny test jakości. W erze masowej produkcji, gdy „japońskie” produkty są coraz częściej wytwarzane w Tajwanie, Malezji, Chinach, Korei czy Wietnamie, nadzór nad kontrolą jakości stał się oczekiwany. Zrezygnowano z dodatkowej kontroli w 1989 r. oświadczając, że japońska produkcja jest na tak wysokim poziomie niezależnie od miejsca produkcji. 

 


Aparat fotograficzny stał się dziś modnym gadżetem, swoistą biżuterią zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet. Powstają grupy entuzjastów poszczególnych marek, producenci dbają, aby logo firmy wyróżniało się kolorem i wielkością. Często także tak projektują swoje akcesoria, by nie współpracowały ze sprzętem konkurencji. Kiedy ktoś pyta, jakiego używam aparatu, odpowiadam: „fotograficznego”. Gdy dopytuje o markę – mówię: „czarny”.

W tym całym marketingowym zamieszaniu łatwo zapomnieć, że aparat służy przede wszystkim do robienia zdjęć, a nie jest częścią garderoby, jak często próbują lansować projektanci mody. Kupisz Instaxa – będziesz trendy, ale pamiętaj: najważniejsze jest, co uchwycisz obiektywem.

 


Makrofotografia to jeden z ulubionych tematów amatorów fotografii. Pierścienie do makrofotografii montowane pomiędzy korpusem a obiektywem zmieniają właściwości optyki, pozwalając w szerokim zakresie skalować powiększenie. Można je stosować praktycznie z każdym obiektywem, bez konieczności zakupu kosztownych, wyspecjalizowanych obiektywów stałoogniskowych typu makro.

W naszej pracowni korzystamy z pierścieni w zaawansowanej wersji z stykami elektrycznymi, które umożliwiają wykorzystanie systemu AF oraz automatyki pomiaru światła. Tańsze pierścienie bez funkcji AF, montowane na gwint M42, dostępne są za około 1/10 ceny wersji elektronicznej; wystarczy tymczasowo zablokować przesłonę, aby uzyskać pełnoprawny zestaw. W zastosowaniu z najnowszymi obiektywami bez mechanicznej możliwości sterowania przesłoną konieczne jest zastosowanie kosztownych pierścieni dedykowanych. 

W makrofotografii rzadko korzysta się z autofokusa – powszechnie stosowana funkcja powiększania podglądu fragmentu kadru pozwala uzyskać znacznie większą precyzję ostrzenia w wybranym punkcie.


Coś, co uwielbiają tygrysy fotografii – średnioformatowa kamera i kaseta z czarno-białym, ultra-drobnoziarnistym filmem. Prostota użytych środków wymaga pełnej koncentracji fotografa. Potem zaczyna się czarodziejska praca w całkowitej ciemności – misterium ponownego malowania światłem pod powiększalnikiem. Żaden Lightroom nie zastąpi przyjemności doświadczania magii fotografii w bezpośrednim kontakcie z wymagającym materiałem, z którego od zawsze korzystali mistrzowie. W dobie fotografii cyfrowej ta prawda nie jest już tak oczywista.  sprzedana 

 


Mały znaczek FX – obiekt westchnień amatorów fotografii. Matryca Nikon FX ma wymiary 36 × 23,9 mm, niemal identyczne z klatką filmu formatu 35 mm. W opisach sprzętu na stałe zagościły takie słowa jak „prawie”, „niemal” czy „około”. W tak precyzyjnych narzędziach, podobnie jak w sztuce warzenia piwa, niewinne „prawie” może oznaczać zasadniczą różnicę.

Obecnie format FX powraca jako standard, podczas gdy mniejsze formaty pozostawiono amatorom i miłośnikom fotografii „kieszonkowej”, gdzie aparat ma być mały i lekki. Dobrze, że oba formaty zachowały swoje charakterystyczne cechy i wciąż próbują ze sobą konkurować. 

Czy ktoś pamięta format APS z końca lat 90. XX wieku? Pojawił się niespodziewanie i równie szybko zniknął. W aparatach cyfrowych potrzebny był technologiczny przełom w przetwarzaniu zapisywanych informacji, który dziś przekracza najśmielsze oczekiwania – nawet Stanisław Lem tego nie przewidział.


Precyzję w fotografowaniu niewielkich przedmiotów lub ich detali zapewnia użycie tzw. sanek nastawczych. To doskonałe narzędzie w fotografii studyjnej, przydatne np. przy fotografowaniu biżuterii, zegarków czy jedzenia. Możliwość płynnego przesuwu aparatu w jednej płaszczyźnie pozwala precyzyjnie ustawić skalę odwzorowania. Sanki można również wykorzystać do realizacji stereofotografii.

 

 


Bardzo innowacyjny drobiazg, choć dość kosztowny – w tej cenie można kupić używany obiektyw! To nowość w kolekcji akcesoriów dla miłośników fotografii pejzażowej. Dla wtajemniczonych: filtr ND posiada ograniczenie światła do 9 działek przysłony, 7 warstw powłok przeciwodblaskowych MC oraz powłokę HRC. Niestety, mimo profesjonalnej ceny, może powodować lekkie rozbalansowanie kolorów, dlatego najlepiej sprawdza się w fotografii monochromatycznej.

Z jego pomocą powstało m.in. zdjęcie okładkowe do mojego autorskiego albumu „Krakowski Kazimierz”. W nowych aparatach Nikon serii Z problem zmiany kolorystyki jest minimalny. Filtr pozwala także korzystać z długich czasów ekspozycji nawet w pełnym słońcu. Dodatkowo, dzięki możliwości zejścia do ISO 32 oraz czytelnemu podglądowi w elektronicznym wizjerze, daje dostęp do kreatywnych efektów nawiązujących do początków fotografii, a dokładniej do dagerotypów.

 


W naszej pracowni fotografii czarno-białej na stałe zagościł król – legendarny i sprawdzony przez lata Hasselblad 500CM, produkowany w Szwecji, w doskonałym stanie. Jego format 6×6 cm, ceniony przez wielu profesjonalistów, wciąż pozostaje niedościgniony dla cyfrowych odpowiedników. Przez ostatnie lata, mimo niekwestionowanego potencjału, pełnił głównie rolę eksponatu. Z bólem rozstania, ale w przekonaniu, że trafił w dobre ręce, przekazaliśmy Hasselblada pasjonatowi fotografii ze Szczecina. Potwierdzeniem jego profesjonalizmu były niezwykłe zdjęcia, którymi pochwalił się nowy właściciel sprzętu. sprzedany 

 


Sprzęt i akcesoria z pracowni Warsztatów Fotograficznych. Wszystkie fotografie wykonane w czasie zajęć grupy studyjnej.