blog

Tutaj będziemy się dzielić wydarzeniami i fotografiami z życia Warsztatów Fotograficznych w Krakowie

         nasz adres na FB – kliknij 

14 lutego 

Dziś w roli głównej Szogun. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

13 luty 2018 r. 

Dzisiejszy mroczny portrecik wykonany w czasie zajęć grupy studyjnej.

 

 

 

 

 

 

 

 

12 luty 2018 r.

Dziś wizyta z grupą pejzażową w Muzeum Narodowym w Sukiennicach. Jeden z kolegów zauważył, że żaczek z Placu Mariackiego spogląda nie w tę stronę co zwykle, a usteczka pomimo chłodu nabrały koloru… Cud, a może kończy się karnawał? 

 

 

 

 

 

 

 

 


6 luty 2018 r. 

Mroźny dzień spustoszył miasto, dobry dzień na zdjęcia. Kawiarniane ogródki z plastikową tandetą zaśmiecają rynek już przez cały rok… 

 

 

 

 

 

 

5 luty 2018 r. 

Dziś zmiana klimatu, zajęcia grupy studyjnej, fotografia przedmiotu. Bohaterem, narzędzia fotografa.

 

 

 

 

 

 

3 luty 2018 r.

Mroki zimy przedłużają się w nieskończoność… Krótki spacer po Krakowskim Kazimierzu. 

 

 

 

 

 

 

31 stycznia 2018 r.

Ostatni dzień stycznia, a zimy nie widać. Bezlistne drzewa odsłoniły architekturę. 

 

 

 

 

 

 

30 stycznia 2018 r. 

Grupa studyjna – pierwsze wprawki, zaczynamy od martwej natury. 

 

 

 

 

 

 

 

 

28 stycznia 2018 r. 

Dzisiejszy spacer w Lesie Wolskim. „Chmurno, durno, nieprzyjemnie, luźna plomba dzwoni w zębie…”  słowa Jan Kaczmarek

 

 

 

 

 

 

26 stycznia 2018 r. 

Kolejne ćwiczenia w ramach fotograficznego eksperymentu, tym razem z archiwum, z „Mostkowych” manewrów. 

 

 

 

 

 

 

24 stycznia 2018 r. 

Dziś w ramach warsztatowych ćwiczeń trochę zabawy i eksperymentu, Lasek Wolski. 

 

 

 

 

 

 

22 stycznia 2018 r. 

Niewielki mróz trzyma od wczoraj, dziś pojawiły się przebłyski słońca, na niebo wyleciały drony, a ja tradycyjnie z pięciu nóg…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

21 stycznia 2018 r. 

Dzisiejszy plener grupy pejzażowej w idealnych warunkach. Nadal pracujemy, wreszcie śnieg i ciągle pada, cieszymy się jak narciarze.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15 stycznia 2018 r. 

Pierwszy śnieg tej zimy w mieście. Niestety, do godz 10 została tylko resztka. Miasto w śniegu i w słońcu, taki obrazek to egzotyka jak śnieg na Saharze. Warto sprawdzić kilka „miejscówek” gdyby zima  nagle o nas sobie przypomniała.   

 

 

 

 

14 stycznia 2018 r. 

Niedzielny plener grupy pejzażowej. Światło ciepłe, ale temperatura najniższa tej zimy. Szybko schroniliśmy się w kawiarni Vis a vis aby przejrzeć katalog z otwartej dwa dni temu najnowszej wystawy Tomka Sikory. Na zakończenie wizyta w klubie Pauza na wystawie Nowy Jork, tutaj niestety rewelacji nie było…   


7 stycznia 2018 r. 

Dziś wyjątkowy plener, Muzeum Narodowe – wystawa „Wyspiański”. W obliczu Mistrza i bogactwa jego dzieł trudno było rozpraszać się na robienie fotografii. Cenne doświadczenia i nowe inspiracje. Dzięki pani Urszuli uczestnicy warsztatów szczególnie uprzywilejowani, wstęp wolny i  bez stania w kolejkach.   

 

4 stycznia 2018 r. 

Poprawka wczorajszej fotografii, godziny popołudniowe. Tym razem dostałem się na budowę zyskując kilka metrów wysokości i odrobinę korzystniejszą perspektywę. Wcześniej poprosiłem o pozwolenie kończącego pracę murarza. Zaprosił mnie typowo po polsku? – „tam nic nie ma do zaje**nia, wchodź pan”. No to wszedłem…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3 stycznia 2018 r. 

Dzisiejsza fotografia. Miejsce odkryte w ostatnich dniach 2017 r. Dziś klarowność powietrza słaba, popołudniowe światło będzie lepsze, będę tu wracał, zobaczymy które warunki okażą się korzystniejsze. Kraków już dawno utracił swoją charakterystyczną panoramę, „wolna amerykanka” w zabudowie centrum trwa w najlepsze.       

 

 

 

 

 


1 stycznia 2018 r. 

W 2018 r. szykuje się kilka okrągłych jubileuszy, prywatnych i bardziej oficjalnych. Warsztaty Fotograficzne mają już 25 lat! Cieszmy się razem, fotografia nadała sens życia wielu i połączyła też wielu, jestem dumny, że odrobinę się do tego przyczyniłem, tak nieskromnie wspomnę… ; ) Widok z dachu mojej pracowni.      

30 grudnia 2017 r. 

Wróciłem do „mojego serca”. Otwarte wnętrze zabliźnia coraz grubsza kora.  Aby do niego dotrzeć trzeba się odrobinę natrudzić,  wspinaczka pod górę a potem niepokój, czy jeszcze jest i czy je znajdę.

 

 

22 grudnia 2017 r. 

Jak w Krakowie organizowałem wystawę „KRAKÓW”.  W połowie października 2017 r. rozpocząłem od wizyty w Pawilonie Wyspiańskiego, którym zarządza Krakowskie Biuro Festiwalowe. W informacji turystycznej znajdującej się w tymże budynku poprosiłam o umożliwienie kontaktu z odpowiednią osobą.  Taka osoba została mi wskazana, ale akurat była zajęta, odbywała spotkanie, które trwało już długo, więc obsługa doradziła mi aby zaczekać, gdyż zapewne szybko się skończy i zostałem zaanonsowany. Po godzinie pojawiła się oczekiwana pani, której przedstawiłam propozycję. Okazało się, że to nie ona jest odpowiedzialna za organizację i wskazała mi kolejną osobę z zaznaczeniem, że mogę się z nią kontaktować za tydzień. Po tygodniu zadzwoniłem i dostałem odpowiedź, że to zła wskazówka i właśnie w biurze jest reorganizacja i za tydzień będzie wiadomo kto będzie kompetentny w organizacji wystaw. Zadzwoniłem po kolejnym tygodniu i nadal nie otrzymałem odpowiedzi. Postanowiłem zadzwonić do dyrektora, z którym niestety nie udało się bezpośrednio porozmawiać. Interwencja jednak przyniosła skutek, zadzwonił do mnie pracownik, ten sam z którym rozmawiałem w drugiej kolejności i wskazał kolejną panią. Zadzwoniłem i umówiłem się na spotkanie, ale spotkanie było możliwe dopiero za tydzień. W międzyczasie dostałem jeszcze dodatkowo e-maila z potwierdzeniem terminu i miejsca spotkania. W umówionym terminie spotkanie się odbyło, przedstawiłem propozycję, która została zaakceptowana, zostały ustalone wstępnie terminy dwóch wystaw na styczeń i kwiecień i kolejną we wrześniu 2018 r. Na spotkaniu otrzymałem obietnicę, że w najbliższym czasie ustalone zostaną dokładne terminy o których zostanę powiadomiony do akceptacji. Przez miesiąc dzwoniłem regularnie otrzymując za każdym razem sms treści „oddzwonię później” itp. Telefon ani razu nie zadzwonił, potem był już głuchy. 22 grudnia zadzwoniłem po raz kolejny, tym razem do biura i otrzymałem informację,  że pani z którą odbyłem spotkanie jest na urlopie do końca roku. Jednak zadzwoniłem do niej, bez odbioru. Chwilę później dostałem sms „plany się zmieniły, wystawa na pewno nie w pierwszej połowie roku…” Dziś mija dwa miesiące od pierwszego kontaktu, wystawa gotowa, katalog w druku… 9 stycznia 2018 r. dzwonię po raz kolejny do osoby z którą odbyłem spotkanie. Potwierdza że, może uda się coś zrobić pod koniec roku, ponieważ okazało się, że ktoś inny już zadecydował, że są jakieś inne plany. Umawiamy się na kolejne spotkanie, oczywiście za tydzień 16 stycznia. Na spotkaniu okazuje się, że wystawa jest niemożliwa i wszelkie wcześniejsze obietnice i terminy są nieważne. Pani proponuje bliżej nieokreśloną pomoc w organizacji wystawy w jednej z krakowskich kawiarni. Akurat tak się składa, że od kilku lat współpracujemy z proponowaną kawiarnią, prezentowaliśmy tam kilka wystaw i pośrednictwo nie jest nam potrzebne. Rozstajemy się,  po spotkaniu w Pawilonie Wyspiańskiego udaję się do Krakowskiego Forum Kultury, jeszcze do niedawna Śródmiejskiego Ośrodka Kultury. W kilkanaście minut rozmowy z jedną osobą po prezentacji oferty wystawy mamy ustalone dwa terminy. Wymieniamy rzeczowe ustalenia i kontakty. Z tą wiadomością wracam do Pawilonu Wyspiańskiego skąd otrzymuję niespodziewaną propozycję wystawy w reprezentacyjnym holu Magistratu przy placu Wszystkich Świętych. Z entuzjazmem przyjmuję propozycję, proponowany termin to luty, lub marzec, mam sporządzić tylko pismo które potwierdzi ustalenia. Potwierdzam termin na marzec. Udaję się na rekonesans do budynku Magistratu aby zbadać możliwości techniczne organizacji wystawy. Bez trudu znajduję pracownika, który prezentuje techniczną ofertę wystawienniczą z której mogę skorzystać. Następnego dnia otrzymuję telefon, że niestety pracownik Urzędu Miasta się pomylił! i pierwszy możliwy termin to listopad 2018 r. lub dopiero 2019 r. Przyjmuję termin na listopad. 24 stycznia 2018 r. otrzymałem e-mail treści ” ostatecznego potwierdzenia nie będziemy mieć dopóki nasz wniosek nie zostanie pozytywnie rozpatrzony. Proponowany przez Magistrat termin wystawy to 1-30 listopada 2018 r. W tym tygodniu prześlę Panu gotowe pismo.” Minął tydzień i nic… dziś mija 19 dni od ostatniej korespondencji.  Wysłałem e-mail z zapytaniem czy znana jest już decyzja…na razie cisza… dziś  już 12 lutego 2018 r.  c.d.n.      

Nowy Jork – niezapowiedziane spotkanie, nie znamy się, zabiegany szef znajduje chwilę, pokazuję album Krakowski Kazimierz, wybiórczo kartkuje, po chwili pada pytanie, a może zrobimy wystawę ? Wychodzimy zobaczyć galerię, na ulicy, po drodze ustalamy szczegóły techniczne i termin. Wysyłam prace, w polskiej i anglojęzycznej prasie, serwisach internetowych na pierwszych stronach ukazuje się ok. 25 zapowiedzi, wszystkie dostaję e-mailem do dalszego rozpowszechniania. Rozbawił mnie szczególnie anons który ukazał się w ogłoszeniach drobnych, typu praca, czy kupię – sprzedam. Doceniłem, każdą, nawet tak drobną możliwość informacji o wydarzeniu. Moja wystawa MANHATTAN na Manhattan Ave. 910 NYC eksponowana była przez cały grudzień, prawie codziennie dostaję wiadomość od organizatora i od zwiedzających selfie na dowód, że byli i widzieli. Po wystawie dostaję propozycję kolejnej.  

Ponownie Kraków, Śródmiejski Ośrodek Kultury – Mały Rynek. Organizuję wystawę NOWY JORK. Ustalam termin z 6 miesięcznym wyprzedzeniem. Przygotowuję pełny serwis prasowy, zapowiedź wystawy kilka dni przed otwarciem pojawia się na stronach www ŚOK i plakat w/g mojego projektu w gablocie przed wejściem. Odbieram telefon z pytaniem czy wpłaciłem 200 zł za organizację wystawy. Odpowiadam, że nie uwzględniłem dodatkowej kwoty w budżecie i tej sytuacji jestem zmuszony odwołać wystawę gdyż opłaciłem wydruki, passportou, ramy i oprawę. Następnego dnia odbieram telefon, że zostaję zwolniony z opłaty i wystawa się odbędzie. Pracownicy w dniu wernisażu w/g moich wskazówek sprawnie wieszają wystawę. Finansuję wernisaż, wino, poczęstunek itp. Pytam kogo zaprosił Dom Kultury, zdziwiona pani odpowiada ” to pan nie zaprosił ?” Na wernisażu ok. 20 osób w większości to moja rodzina i kilku znajomych…


8 grudnia 2017 r. 

…i tradycji stało się zadość. Szopkarze ze swoimi cudeńkami pod Adasiem po raz 75. Oj, było na co popatrzeć, jestem pełen podziwu i uznania, ci sami ludzie od lat, czasem w trzecim lub czwartym pokoleniu. Rok pracy i dreszcz emocji, kto nr 1 w tym roku. Mój typ, to Rozalia Malik ! 

 


7 grudnia 2017 r. 

Jedyny godny uwagi Festiwal Fotografii w Bielsku Białej. Autorzy z Finlandii, Rosji, Niemiec, Austrii,  Francji, Włoch, Belgii, Danii, Czech, Holandii, Rumuni, Grecji i Polski Wróciliśmy naładowani, reprezentacja Polski?, byliśmy zgodni – Opava i dyplomy nie robią fotografii…

 

 

 

 

 

 


 

1 grudnia 2017

No i jest, nagle i w pełni. Idealny dzień był wczoraj, ale dziś miałem nawet błysk słońca. Pomimo dobrych warunków 1/40 to za długo, a lekki statyw znów zawiódł. Z pewnością tam jeszcze zajrzę. Jednak już nie powtórzy się to kiedyś. Wkrótce więcej słów i obrazów.  


27 listopada 2017 r. 

Odrobina polarnego światła w listopadowy wieczór. Niepublikowane wspomnienie z Lofotów, kultowe miejsce odkryte 20 lat temu. Dziś każdy pejzażysta ma je w swojej kolekcji. Odwiedziłem to miejsce siedem razy, bywało że przez kilka dni byłem tu jedynym gościem…  


27 listopada 2017 r. 

Dziś początek zimowego światła. Plac Matejki wyłączony z ruchu, dobry moment na fotografie pomnika Grunwaldzkiego. Zawieszony w powietrzu pył z docinanych krawężników remontowanej ul. Basztowej sprzyja perspektywie kolejnych planów.  

 

26 listopada 2017 r. 

Zostałem „zaliczony” do zaszczytnego grona artystów Suchedniowa. Wspólna wystawa 29 listopada 2017 r. w Suchedniowie. A w Krakowie piąty tydzień czekam na obiecaną odpowiedź od Krakowskiego Biura Festiwalowego o terminie naszej wystawy …

 

25 listopada 2017 r.

Spacer po Krakowskich Plantach ciąg dalszy. Światło i temperatura sprzyja i znów po plenerowym spotkaniu powrót do domu nie na skróty. Powstaje nowy album. potrzebne nowe fotografie. Walczymy do końca puki album nie znajdzie się w drukarni.  

 

25 listopada 2017 r. 

Trzeci powrót do lasu. Kolejne doświadczenie, jeśli masz ciężki statyw nie zabieraj lekkiego. To co ma się nie udać z pewnością się nie uda. Tym razem światła wystarczyło tylko na jeden obiektyw. Lasu coraz mniej i dzień coraz krótszy. Wrócę z pierwszym śniegiem.  

 

20 listopada 2017 r. 

Najpilniejsza uczestniczka Warsztatów.  Co tydzień dojeżdżała na zajęcia z Lublina dzieląc czas ze studiami na wydziale architektury. Tu ćwiczenia z obserwacji światła w czasie zajęć na Krakowskim Kazimierzu. Stara prawda – „dla chcącego nie ma nic trudnego”. 

 

19 listopada 2017 r. 

Na Krakowskich Plantach dziś wrócił kolor. Spacer po pracowitym warsztatowym plenerze. Próba świeżego spojrzenia na pomniki i pogoń za zawodnym i tej porze roku światłem. Pomnik to znakomity model do ćwiczeń, zawsze w formie, męczy się tylko fotograf.  

 

18 listopada 2017 r. 

Jest taki las, fotografuję go od lat. Ostatnio wycięto w nim dużo drzew i aby go zagęścić trzeba użyć fotograficznych sztuczek. Niebawem do niego wrócę, czekam tylko na odpowiednie światło. Tu tylko pierwsze szkice, jest potencjał!  

 

 

14 listopada 2017 r.

Przymierzamy, dobieramy, ujawniają się nowe fotografie. A z Krakowskim Biurem Festiwalowym i Pawilonem Wyspiańskiego próbuje się bezskutecznie porozumieć od 3 tygodni… 


 

12 listopada 2017 r. 

Dziś na ulicach jeszcze patriotyczne. Południowe słońce zniechęciło nas do siedzenia w „Dymie”. Obowiązkowa kawa, przegląd pierwszego szkicu makiety naszego albumu i do pracy. Fotografia jest najważniejsza! 

 

 

9 listopada 2017 r. 

Zgodnie z zapowiedzią ruszyły prace nad kolejnym albumem grupy pejzażowej. W roli głównej oczywiście Kraków. Im dłużej pracujemy w centrum miasta, tym więcej rozpoznajemy niedostrzeżonych tematów. Album ma być gotowy na „gwiazdkę”.  

 

5 listopada 2017 r. 

Dziś ostatni upalny, listopadowy dzień. Pracowity plener kończymy na tarasie kawiarni w Sukiennicach. Spritz,  to wspomnienie Wenecji do której wrócimy dopiero wiosną.    


 

 

2 listopada 2017 r. 

Dolina Będkowska, las na Sokolicy. Moja ulubiona dolinka na jesień. 

 

 

 

 

1 listopada 2017 r. 

Wszystkich Świętych, odwiedzamy, wspominamy…

Jak co roku pracowaliśmy na cmentarzu, na Krakowskim Salwatorze.   

 

 

29 października 2017 r. 

Zaczyna się fotograficzny sezon, deszczy, mgieł i śniegu. Moja ulubiona pora na nastrojowe klimaty miejskich przestrzeni i spotkań przy kawiarnianym stoliku. Dobra pora aby zajrzeć do galerii sztuki, muzeum, przejrzeć fotograficzny album i zaprezentować wystawę. Fotografia z dzisiejszych zajęć grupy pejzażowej.   


 

 

 

 

 

27 października 2017 r.  

Dziś kolejny wernisaż, tym razem mojej młodszej ekipy licealistów, laureatów konkursu FotoKrajObraz z którymi przeprowadziłem warsztatowe zajęcia w czerwcu 2017 r. Były nagrody, katalogi i oczywiście wystawa w Pawilonie Wyspiańskiego przy ul. Franciszkańskiej 2 w Krakowie. Gratulacje dla uczestników i organizatorów – Wydziału Architektury Krakowskiej Politechniki. 


 

25 października 2017 r. 

Dziś wieczorem w klubie „Pod gruszką” dla środowiska krakowskich dziennikarzy i fotoreporterów odbył się przedpremierowy pokaz 250 fotografii jakie znajdą się w moim fotograficznym albumie – MANHATTAN. Dostępne też były wcześniejsze albumy: Krakowski Kazimierz, Kraków, Islandia i Suchedniowskie Mostki.   

 

 

 

 

Dziś testowaliśmy ciężki kaliber, średnioformatowy Fuji GFX 50s. Oj, przykleił mi się do ręki. Wreszcie sprzęt, o którym można zapomnieć i skupić się na fotografii. Cena jak na nasze warunki zaporowa, zestaw którym pracowałem, body plus obiektyw 105/2 to wydatek ponad 50 000 PLN, ale jeśli trafi się zleceniodawca, to czemu nie? Fotografie prosto z puszki bez edycji z trzeciej linii, bez kontaktu.   


 

 

22 października 2017 r.  

Dziś zajęcia grupy pejzażowej- zaawansowanej odbyły się na Krakowskich Plantach.  Po raz drugi zmierzyliśmy się z pomnikiem Grażyny i Litawora.  Jesień tu jeszcze zielona, jeszcze tu wrócimy…

 

 

 

 


 

21 października 2017

 

 

 

 

 

 

Uczestniczyłem w Otwartych Mistrzostwach JURY w Fotografowaniu FOTOSPRINT 2017. Każdy z uczestników konkursu mógł zaprezentować 2 fotografie, które zostały poddane publicznej ocenie. W sumie zaprezentowano ok. 220 fotografii 110 autorów. Środkowa fotografia znalazła się w finałowej „12”. W kolejnym etapie odpadła w/g opinii Jacka Boneckiego „za zbyt wiele elementów na zdjęciu i panujący w związku z tym chaos…”  

 

 

 

 

 

 

 Prawa fotografia dotarła do finałowej „10”, do końca zbierała pozytywne opinie jury za „dokumentalny styl”.   Nagrodzone przez Jacka Boneckiego fotografie tutaj kliknij 

 

18 października 2017 r. 

 „Brama Piekielna” – jeszcze nie tak dawno znana tylko nielicznym, ukryta w ciemnym lesie, dziś sąsiaduje ze składnicą ściętych drzew, które wycinane są z niespotykaną od dziesiątek lat intensywnością. ” A po nas choćby potop…” (Madame de Pompadour)


  •  17 października 2017 r. 

Pierwsza jesienna runda po krakowskich Plantach. Jest pięknie.  

 

 

 


15 października 2017 r. 

W czasie zajęć na Wawelu przemknął nam Prezydent RP. Szybka reakcja pozwoliła na zrobienie dwóch zdjęć. Zwraca uwagę mocny uścisk dłoni i pół kroku do przodu żony prezydenta. Pomimo drobiazgowej kontroli policji udało się bez problemu ominąć bramkę pomimo posiadania dużego plecaka i statywu. Nie było to konieczne, ale służby nadal działają mało profesjonalnie.    

 

12 października 2017 r.

Fotografia ilustracyjna. Tutaj w czasie zajęć z grupą studyjną inspiracją do realizacji fotografii były wiersze…   

 

 

 

12 października 2017 r. 

Czterech wojów z 2015 r.  Wyjątkowo silny wiatr nie pozwolił na normalną pracę, ekipa pomagała jak mogła, ale w końcu niebezpieczeństwo zniszczenia scenografii zmusiła nas do zakończenia zdjęć.