biblioteka cz. II
224. Carla Carletto
VENEZIA INEDITA
Kolejny album przywieziony z pleneru w Wenecji. To fotograficzny zapis czasu pandemii COVID-19. Niebo wolne od samolotów, piski mew, plusk wody i pustka niespodziewanie staje się uzdrawiającym krajobrazem. Wenecja bez ludzi przywodzi na myśl obrazy dawnych zaraz, które nie po raz pierwszy nawiedziły to miasto.
Zwykle zatłoczone mosty, place i kanały dosłownie zieją ciszą, stając się teatralną scenografią. Pojedyncze zamaskowane sylwetki, czasem kot — to jedyne ślady życia. Wszędzie unosi się spokój, jedyny ruch to gra świateł i cieni, najważniejszy atut czarno-białej fotografii.
Powszechnie znane, zwykle oblegane zakątki odkrywają swoją urodę w pełnej okazałości. To wizja miasta jak z architektonicznych sztychów dawnych urbanistów — z wyraźnymi akcentami wież i kopuł kościołów, pałaców, domów i budynków użyteczności publicznej. Wszystko wydaje się jasne, klarowne, gotowe, by na nowo przyjąć rzesze ludzi.
Po poszukiwaniach w antykwariatach przeszłości ten nowy album zaskakuje — przypomina, że każdy czas jest dobry, by zachwycić się urodą tego niezwykłego miasta. Polecam!
223. Zbigniew Bzdak
ŻYJĄC W WYOMING
Znakomita publikacja albumowa polskiego fotografa mieszkającego w Stanach Zjednoczonych. Obecnie w Polsce prezentowane są dwie wystawy artysty — mniejsza w krakowskiej galerii ZPAF oraz obszerna ekspozycja w Bielsku-Białej.
Wyoming to najsłabiej zaludniony stan USA. Bohaterami fotografii są ludzie, ich codzienne życie, kultura i obyczaje. Autor przemierzył ponad 20 tysięcy mil w poszukiwaniu rodzin farmerów, hodowców bydła, potomków pierwszych kowbojów i Indian, którzy do dziś wyglądają jak postacie z klasycznych westernów.
To fotograficzny reportaż pełen wrażliwości na kolor i emocje, realizowany z bliskiego dystansu. Automatycznie nasuwa się porównanie z cyklem Tomasza Tomaszewskiego Poszukiwanie Ameryki z 1987 roku, jednak publikacja Zbigniewa Bzdaka jest zdecydowanie bardziej sugestywna i osobista.
Autor często sięga po światło flesza — niegdyś nieodzowny atrybut reportera. Twarde światło, użyte z wyczuciem, nie razi, lecz podkreśla uczestnictwo fotografa w wydarzeniach, których jest świadkiem.
Na wystawach można również zobaczyć fotografie ukazujące życie Polonii w Chicago oraz społeczności żydowskiej w USA. Od dziś album, z autografem autora, dostępny jest w naszej bibliotece. Polecam!
222. Tym razem film autorstwa Brunona Szczapińskiego, którego miłam okazję poznać na plenerze Warsztatów Fotograficznych we wsi Mostki. Bohaterem filmu est Henryk Rogozińki z którym spotykałem się na licznych plenerach Art-EKO organizowanych przez kielecki okręg ZPAF. Polecam!
221. Michael Freeman
OKIEM FOTOGRAFA
To kolejna publikacja tego autora w naszej bibliotece. Prawdopodobnie najbardziej poszukiwana — świadczy o tym jej ograniczona dostępność, obecnie tylko na portalach aukcyjnych.
Po zakupie może jednak pojawić się rozczarowanie — to typowy elementarz dla początkującego fotoamatora. Pojawia się więc pytanie: czy popularność książki wynika z ogromnego zainteresowania fotografią, czy raczej z niskiego poziomu świadomości w zakresie budowania obrazu?
Uporządkowanie podstawowych rozwiązań z pewnością nikomu nie zaszkodzi, zwłaszcza tym, którzy edukację plastyczną zakończyli na etapie szkoły podstawowej. Fotografia to jedna z dziedzin sztuki, która długo walczyła o to miano. W Polsce doczekała się nawet własnego określenia — fotografika. Autor tego pojęcia, Jan Bułhak, swoimi pracami udowodnił, że sztuka fotografii dostępna jest nielicznym — i nic w tej kwestii się nie zmieniło.
Współczesny świat stara się temu zaprzeczyć, populistyczne hasło „wszyscy jesteśmy fotografami” króluje. Nikt nie głosi hasła wszyscy jesteśmy saperami — ciekawe, dlaczego?
W książce znajdziemy liczne szkice sytuacyjne wyjaśniające podstawy konstrukcji obrazu — to solidna pomoc dla tych, którzy chcą zrozumieć fundamenty wizualnego myślenia.
CERKWIE W POLSCE POŁUDNIOWO-WSCHODNIEJ
Obszerny album, po pierwszym przejrzeniu, nie zrobił większego wrażenia — zapewne z powodu bogactwa materiału, obejmującego fotografie około dwustu obiektów. Wszystkie cerkwie są mi dobrze znane z intensywnej fotograficznej eksploracji prowadzonej w latach 90. ubiegłego wieku. Był to dobry czas na ich odkrywanie — opuszczone, niszczejące, zatopione w starodrzewiu i trudne do odnalezienia, miały swój niepowtarzalny charakter.
Duże wrażenie robiły wówczas zapomniane cmentarze i tzw. cerkwiska — miejsca po nieistniejących już, rozebranych, a nawet spalonych obiektach. Niektóre z nich przeniesiono i zrekonstruowano w skansenach, inne popadły w ruinę. Dzisiejszy stan tych świątyń jest znacznie lepszy, jednak wiele z nich utraciło tajemnicę czasu przeszłego.
Perspektywa drona zdecydowanie wzbogaciła fotograficzne obrazy — właściwie tylko z góry można uzyskać wrażenie pierwotnej lokalizacji cerkwi, pośród wieńca drzew i naturalnego krajobrazu gór. Niestety, sąsiadująca niezbyt urodziwa architektura współczesnych zabudowań nieodwracalnie niszczy specyfikę krajobrazu; betonowe słupy linii energetycznych dopełniają obrazu szpetoty.
Powroty do albumu pozwalają jednak dostrzec walory poszczególnych fotografii, choć ich dokumentalny charakter sprzyja powielaniu podobnych kadrów. Widać jednak wrażliwość autora na światło i zmieniające się pory roku. To rzetelny zapis stanu obecnego bogactwa wschodniej architektury sakralnej.
219. Alain Briot
FOTOGRAFIA ARTYSTYCZNA
Publikacja jakich wiele — ilustrowana powielanymi kadrami z parków narodowych w USA. Punkt widzenia opiera się na sprawdzonych, dobrze znanych „miejscówkach”. Każde kolejne spojrzenie na ten sam temat ma swoją wartość, jednak najbardziej cenię fotografię autorską — z cechami świeżości i zaskakującego spojrzenia. W tej publikacji takich przykładów niestety brak.
Techniczna sprawność i poprawna kompozycja to za mało. Gdy wynalazek fotografii zastąpił pracę malarzy, wielu fotografów zatrzymało się w miejscu. Estetyka wypracowana przez malarstwo wciąż dominuje i ogranicza rozwój medium. Tymczasem fotografia artystyczna wymaga nieustannych poszukiwań i odwagi w eksperymentowaniu — właśnie takich publikacji brakuje, a jeśli się pojawiają, to zwykle w skromnej formie.
Książka jest warta polecenia, ale jeśli masz już podobne albumy, lepiej poszukać czegoś, co przekracza jedynie dążenie do warsztatowej perfekcji i oferuje prawdziwie autorskie spojrzenie.
BUG. PEJZAŻ NOSTALGICZNY
Autora miałem okazję poznać osobiście podczas jednego z plenerów organizowanych przez Radomskie Towarzystwo Fotograficzne. Jego kolorowy album „BUG” był wówczas świeżo wydany — kilka fotografii z tamtej publikacji pamiętam do dziś. Rozmawialiśmy o współpracy z leśnikami, którzy są zazwyczaj bystrymi obserwatorami, najlepiej wiedzą, gdzie, kiedy, o jakiej porze i co warto zobaczyć. Niestety, tego albumu wciąż brakuje w naszej bibliotece.
Czarno-biały „Pejzaż nostalgiczny” to propozycja, a zarazem dowód, że kolor nie zawsze jest potrzebny. Czerń i biel tworzą odrębny język fotografii, którym nie każdy potrafi posługiwać. Światło jest tu kluczem — głównym i najważniejszym środkiem wyrazu. Autor radzi sobie z nim dobrze, choć mam wrażenie, że to kolor był mu bliższy.
Autorskie słowo wstępne ujawnia pasję i determinację w drążeniu tematu, a także wrażliwość na odchodzące w przeszłość elementy wiejskiego krajobrazu, wraz z jego mieszkańcami, zwyczajami i kulturą.
Album polecam do wielokrotnego przeglądania — jako źródło inspiracji i refleksji.
Autor zginął tragicznie 2 lipca 2010 roku „na posterunku”, realizując zdjęcia przyrody w Mongolii.
219.
POLSKA W FOTOGRAFII ARTYSTYCZNEJ
Antykwaryczne znalezisko — praca zbiorowa, album wydany w 1968 roku, opatrzony wstępem Jarosława Iwaszkiewicza. Wśród autorów 224 fotografii znaleźli się m.in. Edward Hartwig, Henryk Hermanowicz, Tadeusz Sumiński i Wojciech Plewiński.
Zbiór czarno-białych fotografii zawiera wiele kadrów zasługujących na uwagę — zaskakująco aktualnych również dziś. Lata sześćdziesiąte były czasem ograniczonej dostępności sprzętu i materiałów fotograficznych, w odróżnieniu od krajów zachodnich. To właśnie dlatego wiele zdjęć pozbawionych jest perfekcyjnej ostrości czy szerokiej rozpiętości tonalnej. Jednak rekompensują to doskonałe kompozycje i wrażliwość autorów — fotografie pięknie dostrzeżone, przemyślane i niosące emocje.
Tytułowy przydomek „fotografia artystyczna” jest w pełni uzasadniony. W epoce megapikseli i technicznej doskonałości dzisiejszemu odbiorcy albumowe prace mogą wydawać się mniej efektowne, warto jednak zatrzymać się przy nich na dłużej — by zobaczyć, jak wiele można osiągnąć światłem, kompozycją i intuicją. To lekcja pokory, i nadal aktualne inspiracje mistrzów tamtego czasu.







