Kijów


odessaII Otwarty Plener Warsztatów Fotograficznych w Krakowie – Kijów, Umań, Odessa 2010 – relacja

W plenerze udział wzięli:
od lewej: Martyna Porębska, Lilianna Wolnik, Włodzimierz Płaneta, Piotr Warewka

 

 

 

 

 


10 września 2010

kij-2Startujemy samolotem z Katowic, po ok. półtorej godziny lotu pod nami Kijów. Na lotnisku chwila targu z taksówkarzem o cenę i upychamy sprzęt w ciasnym bagażniku rumuńskiej Daci. W umówionym miejscu spotykamy przewodnika który doprowadza nas do wynajętego mieszkania. Warunki skromne, jak na warunki ukraińskie „wsio normalne”. Pani stara się nas poinstruować jak obsługiwać stary telewizor. Za wynajem płacimy w dolarach. Na pobliskim bazarze kupujemy pościel gdyż ta nam dana wygląda nie najlepiej. Po rozłożeniu rzeczy szybko się aklimatyzujemy. Czwarte piętro w „posowieckim” bloku przy ruchliwej ulicy, z okna widok na obelisk z gwiazdą i medalem „Bohatera Związku Radzieckiego”. Metrem udajemy się na Majdan i na spotkanie z Jurą który jest nieocenionym źródłem informacji; co, gdzie, kiedy i za ile. Kijów to olbrzymie i nowoczesne miasto, na ulicach tysiące luksusowych samochodów, zdecydowanie króluje Lexus. Niedaleko naszego mieszkania do firmowego salonu wprowadza się żółty kabriolet Maserati (po 2 dniach zostaje sprzedany !). Dzień kończymy nocnymi zdjęciami soboru św. Michała.

11 września 2010

k5200 km od Kijowa w Umaniu w tych dniach przy grobie cadyka Nachmana z Bracławia spotykają sie Chasydzi z całego świata. To informacja zasłyszana w Polskim Radiu jeszcze w Krakowie tuż przed wyjazdem. Dziś mamy informację, że jest już ich 25 tys. Trudno nie skorzystać z takiej okazji; wynajmujemy taksówkę, za kierownicą Kurd, po drodze zaprasza nas do swojego skromnego mieszkania na wyśmienitą kawę po turecku. Skromne mieszkanie w bloku w pobliżu cukrowni ok. 40 km od Kijowa. Wokół widoczna bieda, cukrownia to jedyny pracodawca w okolicy i to tylko przez 2 miesiące w roku. Pędzimy 130 km/h – na miejscu niespodzianka – miasto zamknięte, nie ma szans aby dostać się do chronionej przez policję strefy. Negocjujemy z umundurowaną ochroną – legitymacja prasowa staje się ważną przepustką. Po wizycie w miejskim komisariacie dostajemy ochronę i konwojowani wjeżdżamy do „zony”. Dziś szabas – dzień poświęcony Bogu – rozmodleni chasydzi patrzą na nas niechętnym wzrokiem. Szanując ich spokój dyskretnie fotografujemy przez kilka godzin. Jesteśmy jedynymi fotografującymi to niezwykłe spotkanie. Szlachetnej urody mężczyźni ze swoimi synami wczytani w psalmy tłoczą się w pobliżu blaszanej hali która chroni ohel. Na ulicy mnóstwo uścisków dłoni i spotkań, czuje się wielką więź i wspólnotę chasydzkiej rodziny, widzimy wielki szacunek jakim otaczani są mędrcy i noszona w srebrnej sukience Tora. Nasz kierowca czeka cierpliwie, wieczorem odwozi nas do Kijowa.

12 września 2010

Dziś niedziela w Ławrze Peczarskiej, pomiędzy złotymi kopułami nowożeńcy ze ślubnymi orszakami pozują do fotografii. Fotografuję zaślubiny w prawosławnym obrządku w jednej z kaplic. Później okazuje się, że panem młodym był deputowany Ukraińskiego Parlamentu. Bawimy się w „ślubnych” fotografów wymieniając przyjazne uśmiechy z pięknymi i długonogimi Ukrainkami. Piękne kobiety spotyka się na każdym kroku, ekstrawaganckie i ze smakiem dobrane stroje przyciągają uwagę i są czymś powszechnym. W Parku Sławy poświęconym bohaterom II wojny światowej tysiące mieszkańców przechadza się w rytmie wojskowych marszy i frontowych pieśni. Zgromadzony sprzęt wojskowy, czołgi, samoloty, transportery cieszą się olbrzymim zainteresowaniem, szczególnie dzieci które wykorzystują go do wspinaczki.

13 września 2010

kij-3kij-3Kolejny dzień w Ławrze Peczarskiej, pojawiamy się wcześnie rano. Dziś tylko mnisi i nieliczni pielgrzymi przemykają pośród bogato zdobionej architektury, ukryci w zaułkach malarze korzystają z pierwszych barw jesieni. We wnętrzu mrocznej cerkwi światło słoneczne daje zachwycający spektakl. Zwiedzamy arcyciekawą wystawę trójwymiarowej fotografii prezentującej skarby sztuki zdobniczej i naczynia liturgiczne. Fotografujemy Sobór Sofii Kijowskiej, św. Michała i rokokową cerkiew św. Andrzeja. Z wysokiej dzwonnicy w zachodzącym słońcu podziwiamy panoramę Kijowa błyszczącą nowoczesnymi fasadami szklanych biurowców i pękami złotych kopuł cerkwi. Wieczorem pociągiem sypialnym wyjeżdżamy na jednodniowe wakacje do Odessy.

14 września 2010

k8k10Nocna podróż w sypialnym wagonie jest bardzo wygodna, wypoczęci bladym świtem jesteśmy na miejscu. Pustymi ulicami zmierzamy w stronę Morza Czarnego. Pierwsi plażowicze zażywają kąpieli, temperatura wody ok 20 stopni. Plaża po sezonie wygląda bardzo „fotogenicznie” – lekkie zachmurzenie daje dobre światło, kolory są nasycone a poranna kawa z widokiem na fale smakuje wybornie. Cały dzień fotografujemy plażę, dopiero popołudniem „zanurzamy” się w miasto. Stara Odessa popada w ruinę. secesyjne kamienice sporadycznie remontowane coraz bardziej ustępują miejsca gigantycznym szklanym apartamentowcom. Zagłębiamy się w zaułki i podwórka odnajdując liczne ślady dawnej świetności. Duże wrażenie robi bogato zdobiony XIX wieczny gmach filharmonii. Wieczorem przechadzamy po wysadzanej platanami reprezentacyjnej promenadzie miasta. Pomimo zwykłego dnia i późnej pory tłum spacerowiczów, szczególnej urody kobiety są wszędzie. Pomiędzy monumentalną kolumnadą do muzyki sączącej się z otwartych drzwi auta dwie pary ćwiczą nocne tango. Tuż przed północą z żalem opuszcamy ledwie napoczęte miasto.

15 września 2010

Dziś mamy plan dotarcia za miasto do skansenu; w którym zgromadzono architekturę drewnianą ze wszystkich regionów Ukrainy. Rano na Majdanie dopada nas syberyjski tygrys, robimy małą sesję. Wesoły przebieraniec świetnie pozuje i dostarcza wiele radości. Bez mapy z ogólnym wyznaczeniem kierunku wypytujemy o drogę. Mieszkańcy Ukrainy są wszechwiedzący, w większości przypadków dostajemy garść praktycznych informacji na jakiś etap drogi i potem znów pytamy. Po drodze lądujemy na terenach wystawowych z monumentalną socrealistyczną architekturą. Fotografujemy ćwiczącą tancerkę powiewającą kolorowymi chustami. Autobusem, trolejbusem, marsz-rutką i w końcu piechotą w lesie za miastem odnajdujemy skansen. Olbrzymia powierzchnia 150 ha to wędrówka na dzień lub dwa – my do dyspozycji mamy tylko popołudnie. Pomiędzy wiatrakami i cerkiewkami odpoczywamy od zgiełku miasta. Wiele fotograficznych tematów, szkoda że tak daleko oddalonych od siebie. Jutro wcześnie rano wylatujemy do Katowic z mocnym postanowieniem powrotu do Kijowa, Umania i Odessy za rok o tej samej porze.

uk

Relacja i fotografie – Włodzimierz Płaneta

Fotografie Włodzimierza Płanety wykonane w czasie pleneru zostały nagrodzone II Nagrodą na VII Ogólnopolskim Biennale Fotografii Kochać Człowieka – Oświęcim 2011

Fotografie Włodzimierza Płanety, Lilianny Wolnik i Piotra Werewki wykonane w czasie pleneru zostały zaprezentowane na wystawie „Chasydzi” w galerii „Strefa” w ramach 21 Festiwalu Kultury Żydowskiej 2011 w Krakowie.

Galeria fotografii